Pierwszy zauważył ją kot, który zwrócił na nią uwagę swojego opiekuna. Ale lotopałanki nie udało się już uratować.
Młodziutka wiewiórka dopiero otwierała oczka, a już przeżyła swój pierwszy życiowy dramat - opowiadają strażnicy miejscy. Maluchowi pomógł jeden z mieszkańców Białołęki, a teraz trafi pod opiekę specjalistów.
Stado kawek atakujące małego zwierzaka zauważył przechodzień. Kiedy odgonił ptaki, zobaczył, że ich ofiarą padła młoda wiewiórka. - Ciężko się ogląda drapieżnika, który pożera mniejsze zwierzę, ale to jest efekt ewolucji - ocenia Adam Wajrak.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.