Według władz Uniwersytetu Warszawskiego wystarczy wybudować nowoczesne budynki, a uczelnia przeskoczy kilkaset miejsc w światowych rankingach. Dla tych władz ubożsi studenci nie istnieją - pisze w liście do "Wyborczej" student. To jego reakcja na naszą rozmowę o planach inwestycyjnych UW.

Chciałbym zwrócić Państwa uwagę na niewłaściwy moim – jako studenta Uniwersytetu Warszawskiego – zdaniem sposób myślenia i mówienia o inwestycjach UW, który widać w opublikowanym w sobotę, 10 lutego w „Wyborczej Warszawa" tekście Michała Wojtczuka pt. „Uniwersytet Warszawski dostał aż miliard na inwestycje. Wiadomo, co za to zbuduje i jak zmieni stolicę". W rozmowie z Ewą Krogulec, prorektor UW ds. rozwoju, i Robertem Greyem, kanclerzem UW, pełno jest zachwytów nad tym, że nowe budynki uniwersytetu zmienią miejską przestrzeń, a „miś na miarę naszych możliwości", czyli kolejka gondolowa, będzie atrakcją dla turystów. Jednak gdzie w tym wszystkim są studenci?

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Agata Żelazowska poleca
Czytaj teraz
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czekam aż Wyborcza napisze o kosmicznych zarobkach rektora, prorektorów, kanclerza UW i zestawi to z wysokością stypendiów studenckich, doktoranckich i wynagrodzenia asystentów i adiunktów. To dopiero pokaże skalę patologii na uczelniach.
    @jakubd99
    Patologiczny to jest spadek poziomu studentów, z czym nic nie można zrobić, bo podniesienie kryteriów oceny skutkowało by skreśleniem 3/4 z nich.
    już oceniałe(a)ś
    26
    11
    @simr1979.V
    Czyli można coś zrobić. Przecież na każdą (lepszą) uczelnię jest długa kolejka chętnych. Może należy zagęścić sito rekrutacji?
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    @simr1979.V
    Tak jest już od początku procesu bolońskiego. Wtedy to był dramat. A teraz, cóż, taka jest rzeczywistość, tacy (statystycznie) są ludzie po maturze, powinien być mocniejszy odsiew po pierwszym roku, ale zdaje się że nie każdy wydział dałby radę tak zrobić. Może to raczej kwestia zarządzania niż poziomu studentów.
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    Bardzo wiele wydziałów warunki lokalowe ma słabe, także długofalowe plany inwestycyjne w tym zakresie mają sens. Zanim część Wydziału Lingwistyki Stosowanej nie przeprowadziła się na Dobrą, koczowanie w "pawilonie Drezno" na Szturmowej było koszmarem (prace komisji rekrutacyjnej w lipcu: 52°C w pokojach, w mroźniejsze zimy: zajęcia w kurtkach, czapkach i rękawicach). Nie rozumiem jednak dlaczego wiele osób dziwi się, że młodzi ludzie chcą mieć godne życie, mimo że są studentami, czy bycie studentem ma oznaczać jakąś bytową drogę przez mękę? Studiowałam pod koniec lat 90. i nikomu nie życzę takich wyrzeczeń, liczenia ile bułek dzienie do końca miesiąca możesz sobie kupić, bo nie jesteś z Warszawy i nie masz mieszkania po babci.
    @electric_grater
    Chcesz chusteczkę?
    już oceniałe(a)ś
    4
    37
    @electric_grater
    "...warunki lokalowe ma słabe, także długofalowe plany..." - nie "także", a ", tak że"
    już oceniałe(a)ś
    7
    4
    @electric_grater
    Po pierwsze, budynki Lipsk, nie Drezno. Po drugie, studiowałam tam zaraz po ich wybudowaniu, zimy były jeszcze mroźniejsze, nikt w kurtkach nie siedział, było ciepło. Mieszkań nie wynajmowaliśmy, nie z braku pieniędzy - z braku mieszkań na wynajem (za komuny można było mieć tylko jedno), zazwyczaj wynajmowało się pokoje. A "liczenie bułek" traktowaliśmy jako część etosu studenta. Nawet z literatury wiadomo było, że żak jest ubogi. Nie, nie gloryfikuję tego, ale kiedyś studiowało 10 proc. młodzieży, teraz studiuje ponad 30 proc. Chyba na razie nie damy rady 1/3 młodych ludzi zafundować np. tanich akademików.
    już oceniałe(a)ś
    14
    10
    @dugma134
    Rzecz w tym, że obecnie akademiki wcale nie są takie tanie, a pokoje w tych wyremontowanych, kosztują niemal tyle co wynajem mieszkania.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    @zupa_w_sam_raz
    Bo dom studencki to bardzo droga impreza. Sprawdź sobie ile kosztuje najnowszy akademik na Służewcu. W tej cenie wszystkim studentom można wynająć kawalerki zamiast miejsc w pokojach wieloosobowych.

    Ale tak to jest gdy się robi drogą architekturę z drzewem w budynku, mnóstwo przestrzeni wspólnych (sanitariaty, cichacze, świetlice, wielkie korytarze...) oraz koszty utrzymania (media, portiernie, sprzątanie, konserwacja) które normalny mieszkaniec bloku ponosi sam.
    już oceniałe(a)ś
    3
    2
    @dugma134
    To wiadomo. Niestety do młodych marksistów to nie dociera. Podobnie, jak fakt, że 1/3 z ich koleżanek i kolegów nie nadaje się do studiowania czegokolwiek!!!
    już oceniałe(a)ś
    7
    7
    @zupa_w_sam_raz
    To wynajmij mieszkanie :-) Gdzie tu problem?
    już oceniałe(a)ś
    3
    3
    @aegis_of_heart
    koledze marzy się szuflandia, po czym będzie marudził, że 12m2 to nie jest mieszkanie, tylko szuflada.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    Proszę pamiętać o zarobkach tych którzy ciągną badania i dydaktykę w tych gmachach. Ja na uw zarabiam ok. 1/2 tego co moi studenci...
    @Marco33
    Pamiętamy. Niestety najwyraźniej zapomnieć o tym zdążył rektor, który zasiada w radach nadzorczych i przyznaje sobie liczne premie. A w teorii jest częścią tej samej akademii, co reszta badaczy i nauczycieli.
    już oceniałe(a)ś
    17
    0
    @radiona
    rektor to pislerowiec, ALE takiego wybraliście w demokratycznych uczciwych wyborach.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @radiona
    rektor jak podzieli swoją pensję, to dostaniesz podwyżkę 50gr.
    A pensje wynikają z rozwiązań ustawowych, a nie z decyzji rektora. Tego też nie wiesz?
    już oceniałe(a)ś
    0
    2
    @astrog@tor
    Ani demokratycznych, ani uczciwych. Proszę przeczytać podlinkowany artykuł o liście "rekomendowanych" kandydatur na elektorów (bo wybory rektora nie są bezpośrednie) ułożonej przez przewodniczącego samorządu
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @astrog@tor
    Nie wiem, bo to nieprawda. Rektor sam sobie przyznał podwyżkę na początku kadencji.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @radiona
    pensje wynikają z rozwiązań ustawowych. Nie mówimy o pensji rektora pislerowca, tylko o pensjach pracowników naukowych.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @radiona
    przewodniczącego samorządu wybraliście w demokratycznych wyborach, czy też wam, biedaki, ktoś ułożył listy??
    A dwóch kontrkandydatów też wam ktoś podłożył, czy jednak sami na to wpadli??

    Syndrom debilnej opozycji nadal wisi nad Polską.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    W nieremontowanym od lat 70. XX w. Domu Pracownika Naukowego (dwa bloki UW z mieszkaniami dla doktorantów i pracowników) przez 2 miesiące nie działały windy. Budynki są w takim stanie, że wstydzę się tam kogokolwiek zaprosić. Pomimo tego, że jestem niby relatywnie dobrze zarabiającym profesorem, to chcę odejść z UW, bo nie stać mnie na czynsz wolnorynkowy, a mieszkanie w tym zdewastowanym bloku i tak jest ślepą uliczką, bo preferencyjny czynsz trwa tylko przez 5 lat, a potem idzie w kierunku stawek rynkowych. Życzę więc miłego jeżdżenia kolejką gondolową.
    @aligator@22
    Zgoda, że stan DPN jest skandaliczny, są tam dodatkowe problemy z traktowaniem mieszkańców, ale budynek jest z końca lat 80.
    już oceniałe(a)ś
    3
    2
    @aligator@22
    No dobrze, ale jak się przeniesiesz gdziekolwiek w Polsce, to lepiej nie będzie. Chyba że masz wizję kariery zagranicznej.

    Druga kwestia, stawka rynkowa w DPN to coś około 1100, a wcześniej przez kilka lat płaci się połowę tego. Znajdź kawalerkę 21m za takie pieniądze na wolnym rynku.
    Luksusów nie ma, ale są dwie strony tego medalu.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @druid.reformowany@gazeta.pl
    Stawka dotowana w DPN to za 32 m2 około 1000 + elektryczność po cenach dla przedsiębiorstw. Po 5 latach rośnie o 25% rocznie do max. 300%, policz zatem. Zresztą nie o to tu chodzi. UW w swoich neoliberalnej polityce ma wywalone na zabezpieczenie potrzeb socjalnych studentów i pracowników, czego stan DPN i liczba miejsc w akademikach są doskonałym dowodem.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Jeszcze 20 lat temu zajęcia na Wydziale Fizyki były odwoływane zimą, bo na pracowni woda zamarzała studentom w pojemnikach i nie mogli skończyć zadań (pomiar ciepła właściwego wody).
    @Obserwator_Polityczny
    37 lat temu nie bylo Tesco na Kabatach....
    wpis podobnej wartości do twojego.
    już oceniałe(a)ś
    10
    6
    @ku...s.brothers
    Od ładnych kilku lat nie ma już Tesco.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Rację Pan ma. Choć prawdą jest też, że warunki lokalowe na części wydziałów są słabe (chociaż Dobra 55 w szwach nie pęka).
    już oceniałe(a)ś
    32
    0
    Świetnie napisane!
    Sobotni tekst Wojtczuka skandaliczne, podobnie jak to, że tylko studenci UW się odzywają a pracownicy nie. Kasa wylewa się uszami na blichtr a nie na kluczowe dla nauki i edukacji tematy. Tylko studenci reagują.
    @100MK
    Studentów rektor czy dziekan za krytykę nie zwolni i nie będzie w inny sposób prześladował
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    Jaka prawda z inwestycjami nie wiem... Wiem natomiast, że moja nieżyjąca Mama była dumna, że studiowała na UW. Ja jestem dumny i byłem doceniany za to, że studiowałem na UW (Wydział Biologii). Mój syn też był z tego dumny (choć widział już zjazd). Gdyby moja najstarsza wnuczka zapytała się, czy warto studiować na UW - nie wiem, co bym jej odpowiedział.
    Bardzo przykro jest widzieć, jak naprawdę dobra uczelnia przez ostatnie x lat przerodziła się w trzepiące kasę byle-co. Znajdzie się ktoś, kto to zmieni?
    @andreas_pl
    Zobaczymy, kto zostanie rektorem. Czy obecny bezwstydny trzepacz kasy, czy może ktoś właściwy na to stanowisko.
    już oceniałe(a)ś
    10
    1