Właśnie jadę po synka - mówi matka Jasia. Na rozprawę miała czekać do marca, ale sąd przyspieszył. Postanowił, że niemowlę może wrócić do rodziców. I postawił warunki, jakie muszą spełniać, opiekując się dzieckiem.

Wyborcza gra z WOŚP. Wylicytuj okładkę Tygodnika Warszawa

O sprawie niemowlęcia, które z dnia na dzień zostało odebrane rodzicom i umieszczone w rodzinie zastępczej, napisaliśmy przed miesiącem. Ewa opowiedziała swoją historię z poczucia bezsilności. - Takiej osobie jak ja, matce z przeszłością, nikt nie uwierzy – mówiła „Gazecie Wyborczej". - Szpital wysłał notatkę, sąd przyklepał. Runęłam wtedy.

Notatka powstała, bo przypadek Jasia zaniepokoił lekarkę w szpitalu, do którego Ewa zgłosiła się z kilkutygodniowym wówczas dzieckiem. Podejrzewała infekcję: chłopiec nie najadał się dobrze, miał zatkany nos. Niemowlę zostało na miejscu przebadane. Jeden z wyników badań wskazał trzy razy wyższą niż szpitalna dawkę nitrozepamu w organizmie dziecka. To psychotrop używany m.in. do leczenia bezsenności. -  Może to błąd w laboratorium? – zastanawiała się Ewa.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.

Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Chyba niektórzy komentatorzy nie rozumieją bardziej prostych trybów języka polskiego. Bardzo dobrze napisany artykuł, który NIE ROZSTRZYGA, czy to był błąd w badaniach, czy nie. Opisuje fakty, a w ostatnim akapicie jest napisane, że 1) sąd nie odniósł się do kwestii leku, a 2) matka zaprzecza. Czyli nie mamy rozstrzygnięcia, jak było. Nauczcie się czytać, komentatorzy.
    @WarszawaPraga
    Ale wiesz, ze trzeba miec jeszcze rozum, zeby zrozumiec to, co zostalo napisane w jezyku polskim? Jak piszesz, sad nie odniosl sie do kwestii badan - to teraz rozwiaz zagadke. To chyba nie jest takie skomplikowane, prawda?
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @WarszawaPraga
    To jest fatalnie napisany artykuł. Tylko łzawa historyjka biednej mamuni. Brak kluczowych informacji, przez co komentujący dopowiadają sobie sami to, co akurat im pasuje.
    już oceniałe(a)ś
    1
    2
    O ile dobrze pamiętam ten pierwszy artykuł sprzed miesiąca, to chyba dziecko było przez jakiś czas pod opieką publicznej służby zdrowia i zachodziło podejrzenie, że to właśnie publiczna służba zdrowia podała dziecku to coś na "n". Żeby spokojnie spało. Ale nic sobie nie dam obciąć za moją pamięć w tem względzie.
    @mmbieniek
    Dziecko było w szpitalu dwa dni , z matką. Dlaczego mieliby mu coś podać ? Lek jest tylko w tabletkach, jak podać go tak małemu dziecku ? Może był błąd w badaniach ale nie wiadomo tego .
    już oceniałe(a)ś
    1
    3
    @mariajoanna.dwa.2
    Argument o leku w tabletkach położył mnie na łopatki.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @mariajoanna.dwa.2
    Wystarczyło, że matka zażyła i nakarmiła dziecko piersią. Przyznała się bowiem do sporadycznego karmienia w ten sposób, chociaż jej zabroniono, bo jest uzależniona od metadonu.
    Należało wtedy zbadać również jej krew.

    Dziecko się "nie najadało" - to typowy objaw dla obecności nitrazepamu.

    Szpitale mają ten lek do dyspozycji również w postaci kropel.
    Stosuje się go także u dzieci np. przeciw epilepsji.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @mmbieniek
    Nie zachodziło takie podejrzenie. Na jakiej podstawie tak piszesz?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @?-z-matplanety
    "Zrobili synkowi badania, wszystko było w porządku. Wypisali nas po dwóch dniach, bo to był tylko katar, skończyło się na inhalacjach solą fizjologiczną.

    Kilka dni później szpital wzywa: mają natychmiast przyjechać, bo jeden z wyników jest bardzo zły. ? Ubrałam dziecko bardzo szybko i zaraz byliśmy w szpitalu ? mówi Ewa. ? Rozmowa z panią doktor była dziwna. Wypytywała, czy ktoś nas odwiedzał, czy w domu są leki. Mam tylko metadon. Pytała, ile jestem w terapii, czy ufam mężowi. Ufam w stu procentach. Mąż nigdy nie był uzależniony. Na koniec słyszę, że w organizmie synka była trzy razy wyższa niż szpitalna dawka nitrozepamu. ?Daliście to państwo dziecku" ? powiedziała. Wpadłam w panikę. Skąd? Metadonu, a przecież karmiłam piersią, badanie nie wykazało, skąd ten nitrozepam [psychotrop używany m.in. do leczenia bezsenności ? red.]? Może to błąd w laboratorium?"

    To jest cytat z poprzedniego artykułu. Jeżeli "nie zachodziło takie podejrzenie", to mieszkamy w kraju idiotów.
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    @mmbieniek
    Znowu sobie dopowiadasz albo masz problemy z czytaniem. To jest cytat z wypowiedzi matki, bo ona oczywiście niewinna i to na pewno błąd w wynikach. To jest tylko jej opinia i nawet matka nie uważa, że w szpitalu podano dziecku ten lek, tylko że laboratorium się pomyliło. Naucz się czytać.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Nie wiem, czy na przyspieszenie rozpatrzenia sprawy wpłynęła publikacja prasowa, czy może ze szpitala napłynęły nowe dokumenty. Ale uważam, że przed wydaniem orzeczenia sąd powinien był przesłuchać matkę.
    już oceniałe(a)ś
    12
    0
    Czyli błąd szpitalnego laboratorium uruchomił cała machinę wymiaru sprawiedliwości. Ze względu na przeszłość rodziców sąd zrobił co zrobił. Bez komentarza. Rozumiem że nikt nie odpowie i nikt nie poczuwa się do winy. Oczywiście ze względu na przeszłość rodziców. Sąd dyplomatycznie przemilczał sprawę błędu laboratorium. Super. A narzekamy na sady w Niemczech i urzędy w Norwegii.
    @art30000
    Chwileczkę. To matka twierdzi że był błąd ale czy tak było? Sąd zadziałał tak jak powinien akurat.
    już oceniałe(a)ś
    16
    4
    @mariajoanna.dwa.2
    Był błąd bo zawsze w takim wypadku robi się drugie badanie , dziecko było dłużej w szpitalu i w drugim badaniu nic nie wyszło !
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    @mariajoanna.dwa.2
    no wlasnie nie zadzialal i to jest problem.
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @Papaya72
    Nieprawda. Z pierwszego artykułu nic takiego nie wynika.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @Papaya72
    Nigdzie nie jest napisane że było drugie badanie. Dziecko było dwa dni w szpitalu.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    @mariajoanna.dwa.2
    Jeżeli sąd nie odniósł się do kwestii leku to co ma im obecnie do zarzucenia? Z czego wynikają te obostrzenia sądu?
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    @super_maupa

    sad ich po prostu nie lubi
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    Dlaczego komentatorzy uważają ze w szpitalu był błąd? Na podstawie oświadczenia matki tylko??? Jak ktoś napisał reakcja lekarzy i sądu wzorowa.
    już oceniałe(a)ś
    9
    2
    jakim cudem akurat ta substancja ,3 krotnie przekroczona ,była we krwi dziecka ?
    @aleks12
    Bo lekarze podali dziecku srodek na dobry sen w warunkach szpitalnych, bez rodziców..
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    @maar2
    Nie kłam i nie oczerniaj, podlcu.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    "Udało nam się w sądzie dowiedzieć tyle, że żaden z punktów postanowienia nie odnosił się do kwestii leku."

    To co mają im do zarzucenia w takim razie? Czy po prostu machina ruszyła i już każdy kolejny urzędnik czy sędzia będzie się opierał na pierwszym postanowieniu o zabraniu dziecka, bo przecież niewinnym nie zabierają?
    już oceniałe(a)ś
    7
    2
    Przy okazji, po komentarzach widać, że Małgorzata Zubik kompletnie nie nadaje się do dziennikarstwa. Wstyd, że GW zatrudnia takich ludzi.
    Zamiast łzawej historyjki biednej mamusi, wypadało by zapytać o kilka faktów. Np:
    1. Czy badanie krwi było robione bezpośrednio po przyjęciu dziecka do szpitala czy przy wypisie.
    2. Czy matka przebywała z dzieckiem w szpitalu.
    3. Czy matce zbadani krew
    4. Czy w szpitalu podaje się dzieciom leki, które wykryto we krwi Jasia.
    5. Czy wykonano ponowne badanie krwi, żeby wykluczyć błąd.
    6. Od kiedy dziecko z katarem zatrzymuje się w szpitalu. Na jakiej podstawie przyjęto dziecko do szpitala?
    Itd
    Może pani Małgorzata zatrudni się w Plotku, bo to raczej ten poziom
    @?-z-matplanety
    Dobre pytania.
    Na 4. jest odpowiedź w artykule:
    "Jeden z wyników badań wskazał trzy razy wyższą niż szpitalna dawkę nitrozepamu w organizmie dziecka."

    Trzy razy wyższą niż szpitalna.
    Znaczy, istnieje jakaś "szpitalna dawka" referencyjna, znana w laboratorium.
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    @littlebigfoot
    To już sobie sam dopowiedziałeś. W artykule nic nie ma na temat tego, żeby temu dziecku przepisano taki lek. Nie ma nic na temat tego w jakich przypadkach podaje się ten, ani czy w ogóle się podaje na tym oddziale.
    Poza tym, gdyby w artykule pani autorka napisała, kiedy zrobiono badania, było wiadomo, czy to ma w ogóle znaczenie.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @?-z-matplanety
    Ja to tylko wydedukowałem. Czytaj ze zrozumieniem.
    Skoro laboratorium mówi, że w organizmie dziecka znajduje się "trzy razy wyższa dawka niż szpitalna" jakiejś substancji, to znaczy, że w tym laboratorium znana jest "dawka szpitalna", bo już była stwierdzana albo istnieje w jakiejś tabeli używanej dla porównań.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @littlebigfoot
    Ni właśnie, to jest tak bylejakie i niechlujne ?dziennikarstwo?, że każdy może sobie dośpiewać, co mu się podoba.
    To jest tylko cytat z matki. Laboratorium nic takiego nie mówiło, bo prawdopodobnie wykonało tylko wyniki i przelało do lekarzy. Pani dziennikarka nie pofatygowała się, żeby sprawdzić i zweryfikować tę opinię.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0