Warszawskie kanały były w 1944 r. podziemnymi trasami komunikacyjnymi łączącymi izolowane przez Niemców powstańcze dzielnice. Przeciskanie się przez nie w ciemnościach, ciasnocie i wilgoci stanowiło jednak dla wielu ludzi, cywili i żołnierzy, barierę nie do przebycia.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wchodząc głównym wejściem do Muzeum Powstania Warszawskiego, mamy pod stopami kamienny bruk ze stylizowanym włazem do kanału. Na ukrytym w środku ekranie widać przeciskających się nim powstańców. Ta instalacja świadczy o tym, jak ważną role odgrywały wtedy podziemne trasy komunikacyjne. Kanały to także jeden z niemal popkulturowych symboli powstania, utrwalony w filmie „Kanał" Andrzeja Wajdy z 1956 r.

TUTAJ ZOBACZYSZ MATERIAŁ WIDEO:

Powstanie warszawskie. Jak obrońcy Starówki zapadli się pod ziemię. Dosłownie

„Gdy ścieki wlały mi się do wysokich butów z cholewami, poczułem wielką ulgę. Wyszedłem z piekła, dostałem jeszcze jedną szansę od życia" – wspominał Edmund Baranowski „Jur", żołnierz batalionu „Miotła" ze Zgrupowania Radosław.

Ciasne, ciemne i wilgotne kanały wielu wydawały się piekłem. Ale dla żołnierza walczącego na Starówce, gdzie zmasowany ostrzał kruszył wszystko wokół, perspektywa była zupełnie inna. Kanały dla ponad 5 tys. ludzi ze Starego Miasta, żołnierzy i cywilów, były jedyną drogą ucieczki. Zdobywający Starówkę Niemcy byli zdumieni. Jej obrońcy zapadli się pod ziemię. Dosłownie!

Gdy na przełomie sierpnia i września 1944 r. upadała Starówka, Edmund Baranowski z żołnierzami „Radosława" wędrowali kanałami pod Miodową, Krakowskim Przedmieściem i Nowym Światem. Kanały nie były aż tak bardzo niskie i wąskie jak pod mniejszymi ulicami. Grupa licząca ponad 40 osób posuwała się jednak bardzo wolno. Za przewodników miała pracowników sieci kanalizacyjnej i harcerzy, którzy wcześniej przenosili tędy amunicję.

Wtedy wody w kanałach było stosunkowo niewiele. Sierpień był suchy, więc sięgała najwyżej kolan. Było jej też zbyt mało, aby zmyć z kanału nieczystości. „Smrodem w kanale nikt się nie przejmował. Prawie go nie zauważaliśmy. Miałem przed sobą »Basię«, a za sobą »Czesia«. Rozpoczął się wolny i trudny marsz do Śródmieścia. Szliśmy w ciemnościach, po omacku. Tylko przewodnik na przedzie miał latarkę. Trzymaliśmy się za pasy, aby się nie zgubić. Czasem przechodziliśmy przez ludzkie zwłoki. W kanale powinno być cicho, a wcale nie było. Uciszaliśmy się nawzajem. Jednak zachowanie milczenia było trudne. Bardzo źle znosił trudy wędrówki »Szatan«, który w pewnej chwili zaczął kląć jak marynarz. Zakneblowaliśmy mu usta apaszką, którą miała »Basia«" – pisał „Jur" w książce „Warszawskie gry wojenne". Zachowanie ciszy było ważne, bo przy niektórych włazach czyhali Niemcy.

Przejście „Jura" i jego towarzyszy kanałami z pl. Krasińskich do narożnika Nowego Światu i Wareckiej trwało sześć godzin. Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama", łączniczka i sanitariuszka batalionu „Parasol", szła tą samą drogą, ewakuując się ze Starówki do Śródmieścia Północnego. Ich grupa zgubiła się jednak w kanałach. Droga zajęła im 18 godzin. W ciemnościach, bez jedzenia, picia. Gdy doszli na miejsce, nie byli w stanie o własnych siłach wydostać się na powierzchnię.

Kanały w powstaniu warszawskim. Cały podziemny świat

Podziemny świat zawsze wydaje się tajemniczy i groźny. Sieć warszawskich kanałów ulicznych tworzyła i nadal tworzy podziemne miasto. W takich miejscach jak dawna Dzielnica Północna, zamieniona w czasie okupacji przez Niemców w getto żydowskie, wciąż odtwarzają dawny przebieg ulic.

Bieg kanałów, ich przekroje, materiały, z których je budowano, sposoby wentylacji nie stanowiły tajemnicy. Wszystko to zostało szczegółowo opisane m.in. w opublikowanej w 1937 r. przez Zarząd Miejski w Warszawie książce „Wodociągi i kanalizacja m.st. Warszawy 1886–1936". Dołączono do niej plany sieci kanałów, wykazy długości poszczególnych odcinków, ich szerokość i wysokość.

Pierwsze projekty koncepcyjne kanałów dostarczył w 1878 r. inżynier William Lindley, Anglik, twórca urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych w Hamburgu, a potem – wraz z synem Williamem Heerleinem Lindleyem – główny projektant warszawskich wodociągów i kanalizacji. Projektowanie, a potem budowa sieci kanałów odbywały się równolegle z budową sieci kanalizacyjnej. Objęła ona Warszawę w jej granicach administracyjnych sprzed 1916 r. W latach międzywojennych sieć rozszerzano o nowe dzielnice, a jej głównym projektantem był inżynier Karol Pomianowski.

Powstanie Warszawskie
CZYTAJ WIĘCEJ

Pod ziemią biegły kanały główne, boczne i burzowe. Te ostatnie mają zwykle większe przekroje i służą do odprowadzania wody deszczowej. Kanały główne łączyły poszczególne dzielnice. Jednak na skutek budowy pod Al. Jerozolimskimi kolejowego tunelu średnicowego te łączące Śródmieście Północne i Południowe przebudowano. Pod tunelem na wysokości Nowego Światu i Marszałkowskiej zaprojektowano syfony. Nie dało się przez nie przecisnąć i w czasie powstania nie istniało połączenie kanałem pomiędzy północną i południową częścią miasta.

Podziemne budowle zrealizowane w czasach Lindleya i potem w latach międzywojennych przed 1935 r. składały się wyłącznie z kanałów o mniejszych przekrojach wykonanych z rur kamionkowych, zbyt wąskich, by wcisnął się do nich człowiek, oraz większych, murowanych, z cegły. Cegła była najwyższej jakości, odporna na wilgoć i zmiany temperatury. Bardzo starannie pilnowano jej jakości. Kiedy dziś schodzi się do kanałów wymurowanych na przełomie XIX i XX w., możemy odnieść wrażenie, że cegła ta ma nie więcej niż kilka lat.

Kanały mają przekroje jajowe, kołowe, gruszkowe i dzwonowe. W zależności od rozmiaru podzielono je na 11 klas. Im niższa klasa, tym mniejszy był przekrój. Te najmniejsze nie nadawały się praktycznie do komunikacji. Kanał klasy I miał szerokość zaledwie 60 cm oraz wysokość 110 cm, więc trzeba było się w nim czołgać. Powstańcy wspominają bardzo ciężkie przejścia kanałami III, IV i V klasy. Miały odpowiednio rozmiary 80 na 140 cm, 90 na 157 cm oraz 100 na 175 cm. Największe były kanały klasy XI o rozmiarach 160 na 240 cm.

Spacer kanałami śladem powstańców warszawskich
Spacer kanałami śladem powstańców warszawskich  DAWID ŻUCHOWICZ

Pod koniec lat 30. XX w. do budowy kanałów zaczęto wykorzystywać beton. Burzowce przy ul. 3 Maja na Powiślu, Krasińskiego na Żoliborzu oraz Dworkowej na Mokotowie z uwagi na duże rozcieńczenie ścieków w tych miejscach wzniesiono z żelbetu. Wyjście z tego na Mokotowie stało się 27 września 1944 r., kilka godzin po kapitulacji Mokotowa, miejscem zbrodni. Niemcy dokonali tam egzekucji powstańców, którzy pomylili drogę i wychodzili z kanału tuż obok niemieckich pozycji. Rozstrzelali 119 osób, z których co najmniej połowa nigdy nie została zidentyfikowana.

Kanały miały sprawny system wentylacji. Powietrze do kanałów dochodzi przez pionowe przewody kamionkowe o średnicy 200 mm. Dobra wentylacja w czasie powstania miała jeszcze jeden ważny aspekt: powietrze rozrzedzało gazy z wrzucanych do kanałów przez Niemców granatów łzawiących.

Pięć głównych podziemnych tras powstańczej Warszawy

Warszawskie kanały do komunikacji lub ucieczki były wykorzystywane już wcześniej do kontaktów strony aryjskiej z gettem. Po wybuchu powstania w getcie w kwietniu 1943 r. kanały stały się jedyną droga ucieczki z pacyfikowanej przez Niemców dzielnicy żydowskiej. Wtedy też po raz pierwszy z rozkazu Oberbürgermeistera Ernsta Dürrfelda rozkazano wrzucać granaty łzawiące do włazów przy ważniejszych rozgałęzieniach kanałów, zaślepiać ich odcinki i piętrzyć ścieki przez wrzucanie do środka worków z piaskiem.

W czasie powstania warszawskiego do kanałów nie wolno było schodzić bez pozwolenia. Obowiązywały przepustki, a włazów pilnowali saperzy lub żandarmi. Sebastian Pawlina w książce „Wojna w kanałach" przytacza dramatyczną historię kobiety, która przekupiła pilnującego włazu sapera i sama zeszła do kanału. Tam się zagubiła, wpadła w panikę i dosłownie w ostatniej chwili przez przypadek została odratowana przez powstańców i wydobyta na powierzchnię.

Aby przeżyć w kanale, trzeba było trzymać się grupy i znać drogę. Pracownicy wodociągów szkolili przewodników. Malowano też strzałki na głównych rozgałęzieniach. W kanale przy Wiktorskiej na Mokotowie zamontowano nawet instalację sygnalizacyjną. Gdy przeprowadzona grupa docierała do celu, przewodnik z podziemia naciskał dzwonek, który alarmował ludzi na powierzchni. Obsługa otwierała właz i ludzie byli wyciągani na zewnątrz.

Powstańcy przy udziale pracowników warszawskich wodociągów i kanalizacji wytyczyli pięć głównych tras:

  • Starówka – Śródmieście Północne,
  • Starówka – Powiśle,
  • Starówka – Żoliborz,
  • Mokotów – Śródmieście Południowe,
  • Czerniaków – Śródmieście Południowe.

Przejście kanałami z przewodnikiem trwało od czterech do sześciu godzin. Ale gdy do kanału wchodziła grupa bez przewodnika, potrafili błądzić nawet dobę. To w takiej właśnie grupie była „Kama".

Spacer kanałami śladem powstańców warszawskich
Spacer kanałami śladem powstańców warszawskich  DAWID ŻUCHOWICZ

Niemcy już w pierwszych dniach powstania zdawali sobie sprawę z roli kanałów. Szokiem była jednak dla nich ewakuacja obrońców Starówki na przełomie sierpnia i września 1944 r. Tłumiąc powstanie, starali się izolować poszczególne dzielnice i zdobywać je szturmem. Przy takiej strategii istotne było też przerwanie podziemnych połączeń. Jednak żołnierze niemieccy unikali schodzenia do kanałów. Wrzucali do nich granaty albo wysadzali ich fragmenty. Miejsca do wysadzenia typował okupacyjny niemiecki dyrektor wodociągów warszawskich Otto Ehlhardt.

Mimo to aż do kapitulacji powstania nie udało im się całkowicie przerwać podziemnych tras komunikacyjnych. Kilka miesięcy później, gdy Armia Czerwona obległa Królewiec, niemieccy obrońcy miasta starali się wykorzystać do komunikacji jego sieć kanalizacyjną. Nie udało się to jednak, ponieważ przekroje królewieckich kanałów były zbyt małe.

Powstanie Warszawskie
PRZEJDŹ DO SERWISU
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czy te kanały są tak ważne przy zwycięskim przebiegu powstania?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Zadaniem wojska jest obrona obywateli. Gdzie byliście kiedy na Woli niemieccy rzeźnicy mordowali polskich obywateli, których mieliście strzec? Gdzie byliście wojskowi z AK kiedy kobietom w ciąży niemieccy zwyrodnialcy przebijali brzuchy? Spierdo*iście. I potem podobnie ze Starówki. Kanałami. Nie zaczyna się spraw, których nie potrafi się skończyć.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    Tu czytam:
    "Pierwsze projekty koncepcyjne kanałów dostarczył w 1878 r. inżynier William Lindley, Anglik, twórca urządzeń wodociągowo-kanalizacyjnych w Hamburgu, a potem ? wraz z synem Williamem Heerleinem Lindleyem ? główny projektant warszawskich wodociągów i kanalizacji. (?) Podziemne budowle zrealizowane w czasach Lindleya i potem w latach międzywojennych".

    Sprawdzam gdzie indziej i widzę:
    "Warszawska kanalizacja to dzieło dwóch obcokrajowców: prezydenta Sokratesa Starynkiewicza, carskiego generała oraz Wiliama Lindleya, angielskiego inżyniera".

    Gdzie się podział ten pierwszy?
    @grashop
    wygumkowany
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @grashop
    Starynkiewicz zlecał pracę innym. Pierwsi zleceniobiorcy to Lindleyowie!!
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @Antoniofacaldo!!!
    Zlecał, czyli był inwestorem. Zatem to on zbudował i za to ma w Warszawie plac swego imienia. Warto o tym wiedzieć i nie próbować zakłamywać.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0