Wojciech Tymowski: Z moich tegorocznych obserwacji w centrum Warszawy wynika, że oferta gastronomiczna się upraszcza. Przestrzeń podbijają bary z piwem i wódką na szoty, pizza, burger, kebab, frytki, hot dogi. Wydaje się, że w ofensywie jest fast food i coś tylko trochę więcej niż fast food. Widzi pan to samo?

Maciek Żakowski: Dla porządku wprowadźmy dwa pojęcia restauracji - pełnej obsługi, czyli  kelnerskiej i restauracji szybkiej obsługi, czyli ladowej.

Ladowe od lady?

Pozostało 93% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.