Odkryliśmy je w pandemii. To znaczy znaliśmy już wcześniej, ale w czasie lockdownu, gdy wyjść można było tylko z dala od ludzi, naprawdę doceniliśmy nasze warszawskie i podwarszawskie tereny zielone. I już ich nie oddamy, a nawet chcemy więcej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W tegorocznej edycji plebiscytu „Wyborczej" Supermiasta i Superregiony pytamy Państwa o ulubione zielone miejsca w Warszawie i na Mazowszu. Jest w czym wybierać. Blisko 40 proc. powierzchni stolicy to tereny zielone. Mamy 27 kompleksów leśnych, 99 parków oraz dziesiątki zieleńców i skwerów. No i mamy Wisłę z jej długimi i w wielu miejscach dzikimi brzegami.

I tak już jest, że mało kto odwiedził i może powiedzieć, że zna je wszystkie. Wciąż odkrywamy kolejne. Przysłużyła się temu pandemia, gdy warszawiacy ruszyli w przyrodę. Ludzie tłumnie pojawili się na leśnych alejkach, rozłożyli z kocami w parkach, wsiedli na rowery i ruszyli na nadwiślańskie ścieżki.

Sam pamiętam to zdziwienie, gdy w lockdownie pojechałem na zazwyczaj spokojną i pustą trasę na Łużową Górę w Puszczy Kampinoskiej, i już na dojeździe do parkingu gęsto było od samochodów, a po drodze mijałem rzekę spacerowiczów.

I wcale nam się ta przyroda nie znudziła. Przeciwnie. Nasza wrażliwość na nią wciąż rośnie. Dostajemy w reakcji mnóstwo maili od czytelników zatroskanych o każde wycięte drzewo, rozjechany skwer, zadeptany trawnik.

Do tego wciąż odkrywamy kolejne zielone perły Warszawy. W tym roku wiele osób dowiedziało się o Zakolu Wawerskim - ostatnim naturalnym mokradle Warszawy, schowanym za ekranami akustycznymi tak ruchliwej przecież Trasy Siekierkowskiej. Okazuje się, że tuż pod nosem mamy często nieprzebyte bagna pełne przyrodniczych różnorodności.

Park Morskie Oko
Park Morskie Oko  Fot. Shutterstock / Shutterstock

Sam często bywam zaskoczony, jak choćby w lesie w Choszczówce. Niby tylko zwykłe mazowieckie sosny i wydmy, ale do końca życia zapamiętam, jak podczas spaceru coś poruszyło się między drzewami. Kilkadziesiąt metrów ode mnie stała klępa łosia z młodym. Stały tak i patrzyły, co to za istoty kręcą się po ich lesie.

Przyroda w mieście to nie tylko lasy na obrzeżach. To park kilka kroków od domu. Słowiki osiedliły się pod Pałacem Kultury , lisy w Łazienkach Królewskich , jeże chyba już wszędzie . I całe szczęście, że w mieście mamy mnóstwo większych parków i mniejszych skwerów, do których nie trzeba jechać na weekendową wyprawę, a można po prostu zajrzeć w drodze z pracy.

Liczymy, że pomożecie nam Państwo wybrać te najbardziej ulubione miejsca warszawiaków. Na dłuższą wycieczkę i na krótki spacer, na przejażdżkę rowerem z rodziną i randkę z ukochaną osobą.

Czekamy na Państwa propozycje ulubionych zielonych miejsc z Warszawy i Mazowsza pod adresem supermiasta@warszawa.agora.pl

Supermiasta 2022
CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem