- Właśnie rozmawiałam z sanitariuszką z frontu. W tle słychać było wybuchy. Najbardziej potrzebne są turnikety i żgut - woła Helena i wybiega, bo już jest potrzebna gdzie indziej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szkoła przy Rzymowskiego, 200 metrów od Galerii Mokotów. Straż miejska pyta: do kogo? - Do Białorusinów. A to proszę, tędy. W środku wielki magazyn, kolejne pomieszczenia ze stosami kartonów: „lekkie kobiece", „buty dziecięce", „biustonosze" itd. przez kolejne pomieszczenia. - Jeden przedsiębiorca już obiecał nam kupić regały, żeby tak to nie leżało wszystko na środku - mówi Helena Markiewicz.

Hejt na Białorusinów i Rosjan

Jest Białorusinką. Jej rodacy, tak jak Rosjanie, od poprzedniego czwartku, czyli od agresji Rosji na Ukrainę, spotykają się z szykanami i oskarżeniami o współpracę z Putinem.

Alesi właściciel mieszkania odpisał: "Białorusinom i Rosjanom nie wynajmujemy". Szukała lokum dla siebie, męża i psa.

Do Andrieia podeszła kobieta na parkingu w centrum handlowym i zaczęła krzyczeć: - Zatrzymajcie tego swojego Łukaszenkę. Dlaczego nic nie robicie? Też wam nie pomożemy.

Inni piszą na białoruskich grupach, że ktoś stracił prace, kogoś zwyzywali w autobusie. I gorzej: że kogoś pobili czy dźgnęli przy Zachodnim. Ale tych najgorszych informacji nie potwierdza policja. - Mamy tam wzmożone patrole, jesteśmy wyczuleni na tym punkcie. Żadnych incydentów nie było - zapewnia podkom. Karol Cebula z komendy na Ochocie.

- Od przyjaciół dostaję wsparcie i jestem bardzo wdzięczna każdej osobie, która zadzwoniła ze słowami otuchy. Ale widzę bardzo dużo hejtu w internecie. Moi znajomi boją się chodzić po ulicy - mówi Marina Bolewska, Rosjanka mieszkająca w Polsce od ponad 30 lat. Prowadzi szkołę językową Samowar. Już w 2014 r., podczas agresji Rosji na Krym, spotkały ją pierwsze nieprzyjemności. To wtedy napisała obok szyldu szkoły hasło: „Mówimy językiem Puszkina, nie Putina". - My naprawdę dobrze wiemy, kim on jest. Ten człowiek odebrał nam przeszłość i historię. I przez niego boimy się, że nie będziemy mogli żyć w wolnej Polsce - dodaje Marina.  

Aleksandra Zielińska, Białorusinka też z długim stażem w Polsce, tłumaczy wprost: - Ludziom Białorusini kojarzą się z Łukaszenką, który wspiera Putina. Ale przecież Białorusini w Polsce to ci, którzy uciekli przed dyktatorem. Opozycja, której w ojczyźnie grozi więzienie. I oni pomagają najbardziej, bo mają z Ukraińcami wspólnego wroga.

Nie śpię, bo szukam turniketów

To Aleksandra wysyła nas na Rzymowskiego. Działa tu Free Shop Partyzantka - magazyn charytatywny do niedawna prowadzony przez Białorusinów dla rodaków uciekających przed reżimem Łukaszenki. - Od czwartku jesteśmy tu 24 godziny na dobę, śpimy na miejscu, bo szkoda czasu na dojazdy. Liczy się każda godzina, minuta nawet. Jak nie pomożemy teraz, to za dwa dni może nie być komu pomagać - mówi Helena Markiewicz, pociąga łyk kawy z wielkiego termosu i znowu gdzieś biegnie.

Co chwila odpowiada na pytania wolontariuszy, kupujących, jednocześnie łączy się „na bardzo ważne spotkanie" przez Teamsy, odbiera telefon i udziela wywiadu: - Wczoraj udało się wysłać cztery busy. Pomoc trafia na Ukrainę, nie tylko do granicy. Zgłaszają się do nas kierowcy, którzy jadą na pusto. Nie tylko Kijów, Lwów, Charków, ale też małe miasta. Tam zaczyna brakować jedzenia - mówi równie szybko, jak pędzi po magazynie.

Sklep przed wybuchem wojny odwiedzało kilkanaście osób dziennie, głównie Białorusinów. Teraz nawet 200. - Głównie Ukraińcy, ale nie pytam o narodowość. Przychodzą Gruzini, Kazachowie, a nawet ludzie z Konga czy Nigerii. Pomagamy wszystkim potrzebującym - mówi Markiewicz.

Logo Białorusinów pomagających Ukrainie
Logo Białorusinów pomagających Ukrainie  fot. Facebook

Na wiadomość o wojnie zjednoczyło się kilkanaście białoruskich organizacji pomocowych i działają pod wspólnym szyldem. Jedni szukają mieszkań, inni zbierają dary, kolejni wożą je na Wschód. Mirnyj Dom (Dom Pokoju), czyli ośrodek na Okęciu, w którym mieszkali uchodźcy z Białorusi, teraz gości Ukraińców i to więcej niż wcześniej, bo specjalnie dla nich zaadaptowano dodatkowe pomieszczenia.

Warszawscy Białorusini są w kontakcie z diasporą ukraińską, więc mają informacje z pierwszej ręki, czego i gdzie potrzeba. - Szukamy sprzętu, uczymy się: kamizelki kewlarowe, ale jaka grubość kewlaru? Wszystko trzeba ustalić. Właśnie rozmawiałam z sanitariuszką na froncie, w tle było słychać wybuchy, jej kolega został ranny, walczy o życie - Helena na chwilę zwalnia, jakby nabierała tchu, ale po chwili wraca na przyśpieszone obroty: - Dla chłopaków, którzy jadą na front, zbieramy ciepłą odzież, bieliznę termiczną, śpiwory, karimaty, ochraniacze. Nie pojadą przecież goli. Do tego leki, bandaże, apteczki. A w ogóle to najbardziej potrzebne są turnikety i żgut - tu brakuje polskich słów, ale sprawdzam w słowniku: - Chodzi o opaski uciskowe i specjalne szczypce do zaciskania rozerwanych tętnic.

__________________

Dary można przynosić na Rzymowskiego 36.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Oni tez sa ofiarami swoich satrapow.To tak, jakby mnie wyzywano za to, za rzadzi u nas Kaczynski i spolka.Nie dajmy sie zwariowac!
@kamila gwiazda
Kraj, który sobie pozwolił na przecwelenie przez Rosję dla mnie już nie istnieje, to Białoruska Oblaść.
Co do reszty - niech każdy dostaje to na co zasługuje. Mówię o zbiorowości bo ogarnięci ludzie myślą o emigracji z tego przygłupiego dołu nad Wisłą.
już oceniałe(a)ś
1
1
Na protestach we Wrocławiu każdorazowo były wyraźnie oznaczone swoimi barwami narodowymi i aktywne grupy białoruskie. Bezmyślny i prostacki hejt!!!
już oceniałe(a)ś
17
0
Papierosy. Rozsądni ludzie. A nam Urząd Miasta nie pozwolił wysyłać. Upychaliśmy przy pakowaniu między podpaskami i pampersami.
już oceniałe(a)ś
4
0