Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tej akcji nie da się nie zauważyć. O godz. 20.30 wizerunek Andrzeja Poczobuta wyświetlono na fasadzie Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

Na placu Defilad zebrali się dziennikarze, znajomi i przyjaciele naszego redakcyjnego kolegi, a także mieszkańcy Warszawy. Jest wielu Białorusinów. Część osób ma flagi Polski i Białorusi.

Akcja pod PKiN. "Łukaszenka porywa i więzi ludzi"

- Andrzej jest symbolem wolnej i demokratycznej Białorusi, o którą tysiące Białorusinek i Białorusinów walczyło, a wielu przypłaciło tę walkę życiem. Andrzej jest zwycięzcą, bo słyszą o nim miliony ludzi - mówił Roman Imielski, zastępca redaktora naczelnego "Wyborczej". - Andrzej chciałby dziś usłyszeć "Żywie Biełaruś".

Adam Michnik, naczelny "Wyborczej": - Zwracam się do Andrzeja z pozdrowieniem. Białoruś będzie żyła tak długo, jak długo żyją Białorusini i Polacy, którzy mają odwagę mówić prawdę. Łukaszenka wszedł na drogę Hitlera i Stalina, którzy mordowali najlepszych obywateli własnych krajów. Jestem pewien, że z tego konfliktu Andrzej wyjdzie zwycięsko. Tak jak cała Białoruś.

Nawiązał też do kryzysu uchodźczego na polsko-białoruskiej granicy. - To prawda, że to wojna hybrydowa. To prawda, że musimy dbać o nasze bezpieczeństwo. Ale oprócz tego jest jeszcze człowieczeństwo - podkreślił.

Odczytano też fragment listu Swiatłany Cichanouskiej: "Andrzej od sześciu miesięcy jest w więzieniu. Reżim nie zapewnił mu opieki medycznej. Umieścił go w rejestrze ekstremistów. Czeka na wyrok. Stał się symbolem i przykładem białoruskiego dziennikarza walczącego o wolność. On i pozostali są represjonowani, bo walczą o wolną Białoruś. Mam nadzieję, że tysiące osób, które z tego powodu musiały wyjechać do Polski, zostaną tu ciepło przyjęte. Dziękuję Polsce za to, że otworzyła drzwi dla tych, którzy musieli uciekać przed represjami. Żywie Biełaruś!"

Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Warszawie, a dziś opozycjonista: - Andrzej Poczobut i Andżelika Borys to Polacy, którzy urodzili się na ziemi białoruskiej, walczą o wolność całego kraju. Na Białorusi nie ma praw człowieka, swobód obywatelskich i wolności. Wiele mówimy o tym na całym świecie. Trzeba uznać reżim Łukaszenki za międzynarodową organizację terrorystyczną. Ten człowiek zabija i rozkazuje zabijać ludzi. Torturuje ich i więzi. W tym roku zatrzymano ponad 600 dziennikarzy. Człowiek, który zajmuje się handlem ludźmi, porwał samolot. Jak można go inaczej nazwać, jak nie terrorystą? Czy znajdą się politycy, którzy wreszcie nazwą to po imieniu?

Po przemówieniach Nasta Niakrasava zaśpiewała "Mury" Jacka Kaczmarskiego po białorusku. Akompaniował jej na gitarze Jacek Kleyff.

- Na dziś to koniec, ale walka trwa. Wierzę, że skończy się zwycięstwem - zakończył manifestację Roman Imielski.

"Uwolnić Andrzeja Poczobuta". Poparcie z Polski i Brukseli

Apel w sprawie działań o uwolnienie Andrzeja Poczobuta i innych więźniów politycznych na Białorusi wystosowała Olga Tokarczuk. "Apeluję do organizacji i instytucji międzynarodowych o uruchomienie wszystkich możliwych środków nacisku na reżim Aleksandra Łukaszenki w celu uwolnienia Andrzeja Poczobuta i wszystkich więźniów politycznych na Białorusi" - napisała nasza noblistka. 

Vera Jourova, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, napisała: "Niektórzy dziennikarze płacą drogo za swoją pracę. Należy do nich Andrzej Poczobut, polski dziennikarz od pół roku więziony na Białorusi. Bez takich jak on nie wiedzielibyśmy, co tak naprawdę się dzieje w krajach, gdzie władza za wszelką cenę próbuje zniszczyć wolność, gdzie dyktatorzy nie chcą, by zadawano im pytania, i piszą na nowo historię. Nie chcą, by świat znał prawdę, a my znamy ją dzięki takim dziennikarzom jak Andrzej Poczobut. Musimy zrobić więcej dla bezpieczeństwa dziennikarzy. Nie tylko poza Unią Europejską, ale też wewnątrz".

Andrzej Poczobut od pół roku w areszcie

Andrzej Poczobut jest dziennikarzem i działaczem niezależnego Związku Polaków na Białorusi. Został zatrzymany dokładnie pół roku temu, 25 marca, w dniu obchodów białoruskiego Dnia Wolności. To nieuznawana przez Aleksandra Łukaszenkę rocznica powstania niepodległego państwa białoruskiego po podpisaniu traktatu brzeskiego. Przed przewiezieniem do aresztu Poczobut był przesłuchiwany w komitecie śledczym w Mińsku w charakterze podejrzanego w tzw. sprawie Polaków. Oprócz niego oskarżona w niej jest także m.in. szefowa Związku Polaków Andżelika Borys oraz trzy inne działaczki Związku: Irena Biernacka, Maria Tiszkowska i Anna Paniszyna.

Białoruskie władze zarzuciły wszystkim złamanie paragrafu 130 Kodeksu karnego, czyli "umyślne działania mające na celu podżeganie do nienawiści narodowej i religijnej oraz niezgody na podstawie przynależności narodowej, religijnej, językowej i innej, a także rehabilitację nazizmu popełnione przez grupę osób", za co grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

Od pół roku Andrzejowi nie zezwolono na ani jedno widzenie z rodziną. W areszcie chorował na COVID-19. W rozmowie z "Wyborczą" żona Andrzeja Oksana mówiła, że nie może on korzystać z pomocy lekarskiej. Mimo to nie zgodził się na proponowaną przez władzę ofertę zwolnienia z aresztu, która wiązałaby się z przyznaniem do winy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.