Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Warszawy? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter

„161 km stąd ludzie walczą o wolność”, „330 km stąd ludzie pragną zmian”. Obok tych haseł zakrwawiony kontur Białorusi. Takie billboardy pojawiły się na ulicach Warszawy. To spontaniczny pomysł grupy Białorusinów mieszkających w stolicy Polski. 161 km dzieli centrum Warszawy od granicy z Białorusią.

Billboard poparcia dla protestujących BiałorusinówBillboard poparcia dla protestujących Białorusinów Fot. Czytelnik

„To akcja solidarności z pokojowo walczącymi o wolność ludzi” – tłumaczą w liście do redakcji i przesyłają zdjęcia billboardów. „Swoją akcją chcemy wyrazić zachwyt i solidarność dla ludzi na Białorusi, którzy na przekór stosowanej przeciwko nim brutalności oraz dezinformacji pokojowo walczą o wolność, szacunek i prawdę. Wartości podstawowe, jednak konsekwentnie odbierane Białorusinkom i Białorusinom w ciągu ostatnich 26 lat przez wątpliwie prawowitą obecnie władzę” – dodają.

Tablice umieścili w pobliżu ambasady Republiki Białorusi przy ul. Wiertniczej. „Jesteśmy mocno zawiedzeni stosunkiem jej pracowników do przebiegu wyborów prezydenckich oraz ich wyników. Placówka nie była należycie przygotowana i potrafiła zapewnić możliwość oddania głosu zaledwo kilkunastu procentom zainteresowanych. Strona internetowa oraz pracownicy nie byli w stanie udzielić pełnych i rzetelnych informacji na temat możliwości oddania głosu. Komisja wyborcza nie była dostępna pod wskazanymi numerami telefonów tłumacząc się pracą na »wyborach przedterminowych«. W żaden sposób nie rozwiązały one trudności z możliwością oddania głosu. Wywieszone publicznie wyniki nie miały mocy prawnej ze względu na brak podpisów przedstawicieli komisji wyborczej” – dodają inicjatorzy akcji.

Ich zdaniem sprzątanie zostawionych w kolejnych dniach pod ambasadą kwiatów upamiętniających śmiertelną ofiarę reżimowej przemocy w Mińsku oraz otoczenie się policją było brakiem szacunku w stosunku do mieszkających w Polsce Białorusinek i Białorusinów. – To naśladowanie upokarzających praktyk stosowanych na szeroką skalę na Białorusi – komentują Białorusini.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.