Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Chcesz dostawać mailem najważniejsze informacje z Warszawy? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

We wtorek wieczorem matka jednego ze studentów Uniwersytetu Warszawskiego, Kacpra Sienickiego, donosiła o zaginięciu na swoim profilu na Facebooku.

O sprawie informował też w środę rano w TVN24 poseł KO Michał Szczerba, który obserwował wybory na Białorusi i sytuację po wyborach. Potwierdzał, że do Mińska w związku z wyborami prezydenckimi wybrało się dwóch studentów UW zainteresowanych polityką wschodnią.

Mińsk. Studenci UW zatrzymani przez milicję

Wiadomo już, że studenci zostali zatrzymani przez milicję w Mińsku na Białorusi.

"Od wczoraj nie mam z nimi kontaktu. Także nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ambasada RP w Mińsku nie są w stanie mi pomóc. Nie wiem gdzie go wywieziono i nie wiem co robić. Płaczę i błagam Was o udostępnianie tego postu, bo tylko nagłaśniając tę sprawę mogę cokolwiek teraz zrobić. Kacper skończył Studia Europy Wschodniej, stąd jego zainteresowania. Pojechał, by wesprzeć duchem swoich przyjaciół Białorusinów. Mam nadzieję, że nic mu nie jest i szybko się do mnie odezwie. Pomóżcie proszę, udostępniajcie" - apeluje Aneta Sienicka.

MSZ: Nie zostawimy ich

- Mamy informacje o polskich studentach na Białorusi, z którymi ich rodziny straciły kontakt; nie zostawimy ich bez pomocy, będziemy interweniowali w tej sprawie - poinformował w środę w Polskim Radiu 24 wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Dodał, że polscy dyplomaci są na miejscu, w kontakcie, a MSZ będzie w tej sprawie interweniowało. - Nie zostawimy tych osób bez pomocy - dodał.

Kacper miał wrócić we wtorek. W poniedziałek został aresztowany?

- Ostatni kontakt mieliśmy w poniedziałek ok. godz. 18. Wtedy pisał mi, że wszystko jest OK, że jutro wraca. We wtorek miał przylecieć samolotem - opowiedziała nam w środę po godz. 8 Aneta Sienicka.

Zaniepokojona, skontaktowała się z ambasadą, a ambasada z ministerstwem.

- Mówili, że z milicji nie mają oficjalnych informacji, ale ktoś im przekazał, chyba polski dziennikarz, że dwóch Polaków, z których jeden miał wracać samolotem tego dnia, aresztowano w poniedziałek. Podobno wyszli o godz. 19 z miejsca zamieszkania i już nie wrócili - mówi Sienicka.

- Wczoraj wieczorem ambasada i MSZ przekazywali mi, że nie są w stanie nic zrobić. Ale dziś o 9 rano jest zaplanowane spotkanie. Czekam na efekty. Mam z rożnych źródeł informacje, że wszystkie polskie służby są postawione na nogi, działają. Kontaktowaliśmy się też z posłem Szczerbą, widziałam z jego tweetów, że był na miejscu.

Kacper wyjechał w piątek. Wyjazd miał zaplanowany na kilka dni. Nie wiadomo, kiedy przyjechał na miejsce i kiedy zamierzał wracać jego kolega. Obaj pojechali tam ze względu na swoje zainteresowanie polityką wschodnią. Co zobaczyli na miejscu?

Matka Kacpra: - Nie opowiadał, bo nie było jak. Pisał tylko, że jest bezpieczny, że nic mu nie jest.

Ambasador interweniował, ale nic jeszcze nie wiadomo

Jak poinformował dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej po godz. 9 wiceszef MSZ, Paweł Jabłoński, zatrzymanych na Białorusi zostało przynajmniej trzech Polaków. Ambasador Polski na Białorusi Artur Michalski interweniował w ich sprawie w białoruskim MSZ.

"Nasz ambasador interweniował, był w białoruskim MSZ, domagając się uwolnienia trzech Polaków" - powiedział Jabłoński. Zapewnił również: "Jesteśmy też w kontakcie z rodzinami, staramy się, żeby dostawały te informacje w pierwszej kolejności. Będziemy też sprawdzali, czy nie ma większej grupy zatrzymanych, bo liczby zatrzymanych są bardzo duże, więc te informacje będą jeszcze spływały, będziemy monitorować tę sprawę".

Jesteśmy w kontakcie z Anetą Sienicką, matką Kacpra. Na razie nie przekazano jej jeszcze żadnych informacji o synu.

Miejsce zatrzymania dwóch z trzech osób jest już znane

Jak poinformowała krótko po godz. 11 reporterka TVN24, Daria Górka, według informacji PAP, miejsce zatrzymania dwóch z trzech osób jest już znane. Trwa udzielanie im pomocy konsularnej. Miejsce zatrzymania trzeciej osoby jest ustalane.

Sienicka: "Nadal nie wiedzą, gdzie jest mój syn. Szukają"

O godz. 12 matka Kacpra, Aneta Sienicka, nadal nie wie, gdzie znajduje się jej syn. "Dowiedziałam się od konsula, że nie wiedzą gdzie jest mój syn. Szukają go" - napisała do nas na Facebooku.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.