Ten artyku czytasz w ramach bezp豉tnego limitu

Stsiapan Putsila w nocy z niedzieli na poniedziałek praktycznie nie zmrużył oka. Śledził informacje napływające z Mińska i przekazywał je dalej swoimi kanałami do setek tysięcy osób. Jest Białorusinem, mieszka w Polsce od pięciu lat, a w Warszawie od roku. Ma 22 lata i prowadzi najpopularniejszego bloga w Białorusi: Nexta. Tydzień temu uzyskał decyzję, na którą czekał kilka miesięcy – oficjalnie otrzymał w Polsce status uchodźcy.

Putsila nie może wrócić do Mińska, skąd pochodzi właśnie ze względu na swoją działalność blogerską. Kiedy władze w Białorusi wyłączają dostęp do stron internetowych, to właśnie kanał Nexta na komunikatorze Telegram stanowi najpopularniejsze źródło informacji na temat tego, co dzieje się na ulicach białoruskich miast.

Oglądalność filmów produkowanych przez Stsiapana na platformie YouTube sięga nawet kilku milionów odsłon, na Telegramie wiadomości śledzi blisko 600 tysięcy osób. Kiedy zaangażował się w prowadzenie bloga wymierzonego w reżim Łukaszenki, władze na Białorusi zaczęły szykanować jego rodzinę. W 2018 roku do domu rodziców Stsiapana weszła milicja z nakazem przeszukania. Od tego czasu bloger nie był w domu. – Gdybym przekroczył granicę, od razu by mnie aresztowali – mówi dzisiaj. Przed rokiem wspólnie z innymi blogerami wezwał swoich czytelników do protestów – tysiące wyszły na ulice, a w rękach trzymali m.in. kartony z wizerunkiem Stsiapana.

W przerwie między pracą nad ogromem materiału – weryfikacją zdjęć, nagrań, skanów dokumentów – które przyszły na skrzynkę odbiorczą Nexta zgodził się porozmawiać z nami o sytuacji w Białorusi.

Protesty i starcia z służbami reżimu, po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi. Mińsk, 9 sierpnia 2020Protesty i starcia z służbami reżimu, po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi. Mińsk, 9 sierpnia 2020 Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Wyborcza.pl

– Głosowałeś wczoraj w ambasadzie Białorusi na Wiertniczej?

– Ze względu na to, że tydzień temu dostałem wreszcie status uchodźcy, nie mam już białoruskiego paszportu. Nie byłbym w stanie zagłosować. Ale widziałem, że nawet ci, którzy mieli paszport, to nie byli w stanie oddać głosu. Takie informacje dostaliśmy na skrzynkę Nexta. Nie dziwi mnie to, bo władze utrudniają głosowanie za granicą, gdzie znaczna część ludzi głosuje przeciwko Łukaszence.

– Władze w Mińsku podały do wiadomości publicznej oficjalne wyniki wyborów. Alaksandr Łukaszenka otrzymał 80,2 proc. głosów, a kandydatka opozycji Swiatłana Cichanouska 9,9 proc. Wierzysz w te wyniki?

– Oczywiście, że nie. I większość Białorusinów też już nie wierzy. Na naszą skrzynkę dostajemy coraz więcej informacji z lokali wyborczych. Tak jak w Polsce muszą wywiesić wyniki na drzwiach po zliczeniu głosów. I z tego, co widzimy, to powinna być druga tura wyborów. To są kolejne sfałszowane wybory.

– Według doniesień organizacji międzynarodowych nie byłyby to pierwsze sfałszowane wybory. Coś cię zaskoczyło?

– Tak. To, że Łukaszenka jednak zażądał podania 80 proc. Spodziewałem się, że ogłoszą coś w okolicach 60-65 proc. Fakt, że jest to 80 proc., pokazuje tylko, jak bardzo Łukaszenka nie nadąża za nastrojami społecznymi – ludzi ta bezczelność tylko bardziej zmobilizowała.

Protesty i starcia z służbami reżimu, po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi. Mińsk, 9 sierpnia 2020Protesty i starcia z służbami reżimu, po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezydenckich na Białorusi. Mińsk, 9 sierpnia 2020 Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Wyborcza.pl

– Spodziewałeś się tak dużych protestów po ogłoszeniu wyników?

– Wiedzieliśmy, że coś będzie się działo, ale skala jest ogromna. Ludzie zbierają się nie tylko w Mińsku i nie tylko na wielkich, głównych placach. Milicja ma przez to problem z ogarnięciem zgromadzeń, które pojawiły się nawet na osiedlach. Na razie udało nam się zebrać nagrania, na których widać, jak ciężarówka wjeżdża w protestujących, widać wystrzały z gumowych kul i armatki wodne. Wcześniej bywało brutalnie, ale takiej eskalacji nie pamiętam.

– W mediach pojawiła się informacja o jednej ofierze śmiertelnej. Czy dysponując informacjami z waszego bloga jesteś w stanie to potwierdzić?

– Pracujemy nad tym, ale w tej chwili jeszcze nie możemy powiedzieć na 100 proc., że mamy ofiarę śmiertelną. Dostajemy coraz więcej informacji o mężczyźnie, który miał zostać zabity właśnie przez kierowcę ciężarówki. Staramy się uzyskać dowody od naszych informatorów w milicji i innych służbach.

Co będzie się działo przez najbliższe godziny i dni w Mińsku i innych białoruskich miastach?

– Protesty nadal trwają i nie zanosi się na to, żeby miały ustać. Moment przełomowy nastąpi wtedy, kiedy Milicja odważy się dołączyć do protestującego narodu. Piszą do nas milicjanci i ich rodziny, że dla nich też to jest nie do wytrzymania, ale wciąż się boją.

Chciałbyś być na miejscu, w swoim rodzinnym Mińsku?

– Oczywiście, że tak. Gdybym nie założył tego bloga, pewnie bym tam był, ale teraz już oficjalnie jako uchodźca pracuję nad tym, żeby ludzie dostali rzetelne informacje nad tym, co się dzieje na ulicach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzi瘯i prenumeracie

Wybierz prenumerat, by czyta to, co Ci ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakuj帷e reporta瞠 i porady ekspert闚 w sprawach, kt鏎ymi 篡jemy na co dzie. Do tego magazyny o ksi捫kach, historii i teksty z medi闚 europejskich. Zrezygnowa mo瞠sz w ka盥ej chwili.