Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Michał Chełstowski, wolontariusz akcji #MaskaDlaMedyka, przed pandemią koronawirusa pracował jako filmowiec, dużo podróżował po Europie. W wolnym czasie, jako ratownik kwalifikowany pierwszej pomocy, w ramach projektu Medycy na Ulicy fundacji Fortior dwa razy w tygodniu, w karetce zaparkowanej pod Dworcem Centralnym pomagał osobom w kryzysie bezdomności. Dziś całe jego życie to wolontariat na rzecz medyków. Jako filmowiec z powodu pandemii stał się bezrobotny, podobnie jak wielu innych wolontariuszy akcji #MaskaDlaMedyka.

Armia ludzi dobrej woli

– Zaczęło się od tego, że potrzebowaliśmy trzech masek dla naszej karetki Medyków na Ulicy, żeby zabezpieczyć się przed wirusem – opowiada Chełstowski. – Szybko zorientowaliśmy się, że braki w wyposażeniu w Polsce i Warszawie są olbrzymie. Postanowiliśmy przygotować maski samodzielnie i wypróbować na sobie. Później połączyliśmy siły z innymi organizacjami, które miały takie same potrzeby, z inżynierami, prawnikami i wszystkimi ludźmi dobrej woli, chętnymi, by pracować z nami pro bono. Tak powstał projekt #MaskaDlaMedyka.

W ciągu tygodnia inżynierowie zaprzyjaźnieni z fundacją Fortior opracowali projekt adaptera, który pozwala przystosować maski do nurkowania na potrzeby medyczne. Jak się okazało, równolegle podobne projekty opracowano na potrzeby szpitala wolskiego i szpitala w Szczecinie. Wcześniej stosowano to we Włoszech i w Czechach.

Jak to działa?

 – Wystarczy podłączyć do maski adapter wydrukowany w drukarce 3D, a do adaptera dwa filtry typu DAR – tłumaczy Chełstowski. – Takie filtry kosztują teraz ok. 8 zł za sztukę i zapewniają bardzo wysoką ochronę, powyżej 99 proc. skuteczności. A co najważniejsze, są już i tak na wyposażeniu większości szpitali. Dwa filtry wytrzymują przynajmniej 12 godzin użytkowania, a wiemy, że mogą też wytrzymać dłużej.

Maski zabezpieczają całą twarz, oprócz dróg oddechowych również oczy. Można je bardzo prosto zdezynfekować alkoholem etylowym. Organizatorzy akcji podkreślają: maski są całkowicie szczelne, przy zastosowaniu filtrów ograniczają ekspozycję na wirusa skuteczniej niż maseczki chirurgiczne i przyłbice, zapewniają przy tym o wiele większą wygodę korzystania, co jest szczególnie ważne dla przeciążonego personelu medycznego.

– Cały czas w fundacji testujemy to na sobie, a że wykorzystujemy maski od prawie miesiąca dwa razy w tygodniu po osiem godzin, to jesteśmy dobrym polem doświadczalnym dla akcji ogólnopolskiej – mówi Chełstowski. – Równolegle zaczęliśmy działać nad tym, żeby medycy dostali takie maski i jako pierwsi uruchomiliśmy zbiórkę.

Potrzeba 30 tysięcy masek

W ciągu pierwszych trzech dni akcji organizatorzy zbiórki #MaskaDlaMedyka dostali 1300 zamówień na maski z dziesięciu szpitali w Polsce. Aktualnie mają potwierdzone zapotrzebowanie na prawie 30 tysięcy masek.

– Działamy tak intensywnie, jak to możliwe. W samej Warszawie przekazaliśmy do tej pory przynajmniej kilkaset masek – mówi Chełstowski.

W samej tylko grupie warszawskiej działa ponad dwadzieścioro wolontariuszy, w całej Polsce to ok. 300 osób. Wolontariusze akcji zdecydowali się przerabiać maski Easybreath z Decathlonu, bo wiedzą, że jest ich w Polsce bardzo dużo. Według informacji sklepu Polacy mają takich masek w swoich domach 300 tysięcy. Decathlon przekazał też za darmo 1300 masek. Wolontariusze przerobili je już i rozdali.

Pięć masek to życie jednego medyka

– Na początku nie spodziewaliśmy się, że potrzeby są tak olbrzymie. Obecnie w Warszawie pracujemy przy tym projekcie po ok. 18-21 godzin dziennie, sam wracam do domu zwykle koło drugiej w nocy i jeszcze zanim zasnę, odpisuję na maile. Adrenalina działa, a też oddając maski do szpitali, dostajemy ogromną ilość energii. Obliczyliśmy sobie, patrząc na umieralność medyków we Włoszech, że każde pięć masek ratuje jednego medyka. To daje taką energię, że zastępuje mi to sen i myślę, że innym również – mówi Chełstowski.

Wolontariusze akcji #MaskaDlaMedyka dostarczają maski do konkretnych oddziałów szpitala. – Dwie-trzy maski przekazane w odpowiednie miejsce dają większą skuteczność niż sto w nieodpowiednie – tłumaczy Chełstowski.

Maski przerobione z masek do nurkowania znalazły się już na wyposażeniu wszystkich szpitali w Warszawie, w liczbie zależnej od zapotrzebowania i liczby pacjentów. W większości trafiły na SOR-y, OIOM-y, oddziały ginekologiczne i nowo powstałe oddziały COVID-19.

Jak pomóc?

Pomóc akcji #MaskaDlaMedyka można na kilka sposobów. Organizatorzy podpowiadają:

  1. Masz maskę? Oddaj ją medykowi. Aby to zrobić, trzeba wypełnić formularz dostępny na stronie www.maskadlamedyka.pl – wpisuje się tam swoje dane i liczbę posiadanych masek, wolontariusze akcji umawiają się na odbiór na miejscu u darczyńcy.
  2. Masz drukarkę 3D? Pomóż drukować adaptery. W tym celu trzeba zarejestrować się w aplikacji print4medic, która podpowie, kto potrzebuje pomocy.
  3. Ustaw dedykowane zdjęcie w tle oraz nakładkę na zdjęcie profilowe.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.