Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Jesteśmy nowo powstałą firmą zajmującą się tworzeniem i sprzedażą naturalnych kosmetyków. W naszych produktach stawiamy na własne receptury i proste składy” - reklamuje się na Facebooku strona „Rumianki i bratki – naturalne kosmetyki. SKLEP”.

Kosmetyki na toksyczne relacje

Od niedzielnego wieczoru stronę polubiły ponad cztery tysiące osób. Komentują, że kosmetyki są świetne, bardzo skuteczne, a ich wysyłka bardzo szybka. Założycielka strony, Krysia Paszko, dostaje też wiadomości prywatne z gratulacjami. Internauci zgłaszają się, że chętnie pomogą w dystrybucji. I tylko czasem ktoś nie zrozumie i zapyta, gdzie właściwie jest oferta sklepu. Co w nim można kupić? Takie osoby Krysia odsyła do oryginalnego wpisu na swoim profilu facebookowym. Dowiedzą się z niego, że żadnych produktów nie ma, a sklep nie istnieje.

"Jeśli jesteś w kwarantannie lub izolacji z toksycznym, przemocowym partnerem/partnerką/inną osobą, napisz do fikcyjnej firmy Rumianki i bratki - naturalne kosmetyki SKLEP lub na mail rumiankiibratki@gmail.com z zapytaniem o Naturalne Kosmetyki do Ciała (których oczywiście nie mam), a ja na bieżąco będę sprawdzać, co u Ciebie" – napisała Krysia. – "Jeśli złożysz ZAMÓWIENIE i podasz swój adres - zadzwonimy po policję". I zaapelowała: "Przemoc domowa w czasie pandemii wzrosła o 40%. Nie bój się prosić o pomoc".

Akcja Krysi skierowana jest do osób, które czas kwarantanny spędzają z przemocowym partnerem i nie mogą wydostać się z domu, by zadzwonić po pomoc, na przykład ze spaceru.

– Akcja jest zaszyfrowana, aby pomoc była możliwa nawet wobec osób, które nie mają skąd zadzwonić na osobności, którym przemocowy partner kontroluje telefon. Tak się często zdarza w przemocowych związkach. Inicjatywa wyglądająca na sklep nie powinna wzbudzić podejrzeń agresora – tłumaczy Krysia.

Ubezpieczenie od przemocy

Krysia Paszko ma 17 lat, jest uczennicą liceum LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego i aktywistką Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Organizowała już wiele oddolnych inicjatyw – warsztaty tworzenia woskowijek, wielorazowych woreczków, działa w harcerstwie, przewodniczy ekologicznemu zespołowi dzielnicy Mokotów. Na pomysł założenia fikcyjnego sklepu wpadła w wielkanocną niedzielę, zainspirowana podobnymi akcjami z zagranicy. Z początku akcję kierowała do swoich znajomych, nie zakładała osobnej strony internetowej, poprzestała tylko na poście na swoim profilu.

– W głębi ducha podejrzewałam, że nikt się do mnie nie zgłosi, nie będzie takiej potrzeby. Ale chciałam, żeby w razie czego, jeśli mam wśród znajomych osoby doświadczające przemocy, te osoby wiedziały, że mogą się do mnie zwrócić. To jak ubezpieczenie na nartach – tłumaczy. I dodaje, że jest świadoma, że to problem, o którym wiele osób nie mówi. Dlatego ciężko jej było stwierdzić, czy dotyczy kogoś z jej znajomych.

'Rumianki i bratki' - kosmetyki, które ratują skórę'Rumianki i bratki' - kosmetyki, które ratują skórę Fot. Facebook / Krysia Paszko

Zespół gotowy do pomocy

Od niedzieli, 12 kwietnia post Krysi, który opublikowała na swoim prywatnym profilu, udostępniono na Facebooku 14 tysięcy razy, z prośbą o pomoc zwróciło się do niej ponad 40 osób, a akcja, którą planowała prowadzić samodzielnie, rozrosła się o całą ekipę współpracowników. Niektórzy zgłosili się do Krysi sami, do innych dotarła z prośbą o pomoc.

Krysia wylicza: – W zespole mamy w tej chwili trzy psycholożki i ekipę techniczną. Graficy, informatycy, osoby zajmujące się redakcją tekstów i maili to głównie osoby w moim wieku i nieco starsze. Część znam osobiście, część zgłosiła się do mnie, widząc inicjatywę i chcąc pomóc. Jeżeli chodzi o profesjonalistów - psychologów, osoby z fundacji, to sama znalazłam osoby, które mogą pomóc. Od dzisiaj w akcję włączy się jedna z fundacji zajmujących się przemocą domową wobec kobiet.

Stan na wtorek, 14 kwietnia jest taki, że odpisywaniem na wiadomości na profilu facebookowym sklepu zajmują się dwie osoby.

Krysia tłumaczy: – Konwersacje z osobami potrzebującymi pomocy prowadzimy na dwa sposoby. Pierwszy dotyczy osób, które są zmuszone używać szyfru. Takie osoby piszą na przykład: „Dzień dobry, chciałabym rozejrzeć się, czy macie jakieś kosmetyki do ciała”. My odpisujemy: „Tak, oczywiście, mamy kosmetyki. Napisz nam proszę, jaka jest kondycja twojej skóry, spróbujemy coś doradzić”. Ta osoba pisze, że jest zainteresowana, na razie nie składa zamówienia, ale wkrótce może złożyć. To jest dla nas sygnał, że ta osoba chce pokazać, że potrzebuje pomocy, ale jeszcze nie teraz. W momencie, kiedy będzie źle i będzie to moment na przykład na interwencję policji, odezwie się, żebyśmy wezwali pomoc.

Drugi typ interwencji to osoby, które mogą i chcą pisać z nami wprost. Z takimi osobami rozmawiają psychologowie. Prowadzą normalną rozmowę psychologiczną, szukają rozwiązań problemu.

"Rumianki" dzwonią po policję

Pierwsza interwencja policji na żądanie "Rumianków i bratków" miała miejsce w poniedziałek wieczorem. – Pani zapytała, czy możliwe jest złożenie zamówienia z natychmiastową dostawą do domu. Powiedzieliśmy, że oczywiście, poprosiliśmy o adres. Kiedy dostaliśmy adres, wysłaliśmy na miejsce policję – relacjonuje Krysia – Sytuacja wyglądała tak, że pani została pobita przez byłego partnera, który bezprawnie przebywał w jej mieszkaniu, miał do niego klucze. Policjanci kazali mu oddać klucze i pan się wyprowadził. Pani zadzwoniła, że czuje się już bezpiecznie. Napisała, że przez sytuację pandemii nie miała możliwości nigdzie zadzwonić, a nie umiała znaleźć opcji pomocy, która nie wymagałaby dzwonienia. Nie wie, jak długa trwałaby ta sytuacja, gdyby nie "Rumianki i bratki".

Kto myśli, że to sklep?

Akcja cieszy się taką popularnością, że wspomagający ją informatycy musieli stworzyć bota, który filtruje przychodzące wiadomości i te z wyrazami uznania przenosi do oddzielnego folderu. A co z oddzielaniem wiadomości zaszyfrowanych od wiadomości osób, które naprawdę myślą, że mają do czynienia ze sklepem sprzedającym kosmetyki?

Krysia podkreśla, że łatwo odróżnić jednych od drugich. To wynika ze stylu pisania. Osoby, które myślą, że to prawdziwy sklep, są bardziej roszczeniowe. Pytają o ceny i o to, dlaczego na stronie nie ma żadnych ofert.

Centrum Praw Kobiet pomoże "Rumiankom"

Od wtorku w pomoc "Rumiankom i bratkom" ma włączyć się fundacja Centrum Praw Kobiet, wspierająca kobiety doświadczające przemocy w rodzinie. Monika Młynarczyk, z fundacji Centrum Praw Kobiet, potwierdziła nam, że dziś odbyła się w tej sprawie rozmowa trójstronna między nią, prezeską fundacji Urszulą Nowakowską i Krysią.

– Krysia wyszła z tą inicjatywą, ale jej obsługa ją przerasta, i nic dziwnego. Nie stworzyła wcześniej odpowiedniego zaplecza, bo nie miała takiej możliwości. Tym zajmie się Centrum Praw Kobiet – powiedziała nam Młynarczyk.

We wtorek od rana Krysia rozmawia na temat akcji z mediami. W każdej rozmowie podkreśla, że aby nie zaszkodzić całej akcji, tytuł nie może ujawniać prawdziwego tematu tekstu i misji sklepu. Tak też piszemy w "Stołecznej".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.