Kilkanaście osób, które na co dzień działają w stowarzyszeniu Hackerspace, produkuje przyłbice dla pracowników szpitali. Aby mogli dalej to robić, potrzebują wsparcia. Sami nie biorą od szpitali ani złotówki
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Była sobota, 21 marca. Czyli ponad tydzień temu. Już byliśmy nieźle przerażeni informacjami o koronawirusie. To był numer jeden tematów w większości domach. Ludzie ze Stowarzyszenia "Warszawski Hackerspace” też o tym rozmawiali. Na co dzień w tej grupie, liczącej ponad 100 członków - entuzjastów informatyków - rozprawia się raczej o bezpieczeństwie komputerowym i programowaniu. Pracują jako informatycy w wielu warszawskich firmach.

Koronawirus. Sto przyłbic to za mało

- Ktoś tamtego dnia rzucił luźny pomysł, abyśmy wykorzystali nasz ploter laserowy do wycinania przyłbic według otwartego projektu stworzonego przez członków Centrum Kulturalnego tuBAZA w Gdyni - wspomina Remigiusz Marcinkiewicz, prezes stowarzyszenia.

Ploter laserowy, to jak czytam w sieci,  maszyna wykorzystywana przy cięciu i grawerowaniu sztucznych tworzyw, gumy, skóry, drewna, papieru. Dzięki temu urządzeniu można wyprodukować około stu przyłbic dziennie.

Jeden z członków stowarzyszenia jest akurat na praktykach na SOR. - Uświadomił nas, jak dramatyczna staje się sytuacja w szpitalach i z jakimi brakami sprzętu ochronnego już teraz mają do czynienia ratownicy, lekarze i pielęgniarki - relacjonuje Marcinkiewicz.

Ludzie ze stowarzyszenia zaczęli też zbierać informacje o potrzebach warszawskich szpitali. - W poniedziałek już wiedzieliśmy, że potrzeby są ogromne, a do zaspokojenia ich potrzeba tysięcy sztuk w krótkim czasie, nie setek, które bylibyśmy w stanie wyprodukować przy użyciu lasera - słyszę.

Gilotyny poszły w ruch

Członkowie stowarzyszenia skupili się na szukaniu lepszej technologii. Przyłbice, które udało się do tego czasu wyprodukować, poszły do pracowników kilku szpitali, aby mogli je przetestować i przekazać ewentualne uwagi.

- Na szczęście nie musieliśmy szukać długo. Pomieszczenia, w których działa Hackerspace, wynajmujemy od Poligraficznej Spółdzielni Pracy "Zjednoczenie" zajmującej się produkcją opakowań z tektury - czyli płaskich przedmiotów wycinanych z cienkiego materiału, w dużych ilościach i niewielkim kosztem. Z powodu epidemii spółdzielnia wysłała wszystkich swoich pracowników do domów, ale zostały maszyny. Pozwolenie na użycie ich uzyskaliśmy natychmiast, a kolejne parę dni zajęło nam opracowanie procesu produkcyjnego i logistyki, zebranie zespołu i przeszkolenie operatorów maszyn. W tym czasie zbieraliśmy też zamówienia od szpitali, przede wszystkim w Warszawie i okolicach - opowiada Marcinkiewicz.

Do dyspozycji mają przemysłowe urządzenia takie jak gilotyny czy sztancarkę.

Tak produkowane przyłbice trafiły już do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego na Banacha, Warszawskiego Pogotowia Ratunkowego i na SOR-y Szpitala Wolskiego i Szpitala Bielańskiego.

Od szpitali pieniędzy nie chcą, ale potrzebują wsparcia

Zespół teraz liczy kilkanaście osób. Zajmują się produkcją, logistyką, komunikacją i koordynacją działań. Dziennie produkują prawie tysiąc przyłbic. - Całą produkcję przekazujemy za darmo, nawet w sytuacji gdy szpital jest gotów zapłacić. Uważamy, że to nie jest czas na robienie biznesu i liczenie pieniędzy. Koszt akcji jest w tym momencie pokrywany z budżetu stowarzyszenia i prywatnych środków jego członków, a zespół projektowy składa się wyłącznie z wolontariuszy. Liczymy na to, że kolejne dostawy materiałów oraz dotychczas poniesione koszty zostaną sfinansowane przez darczyńców. Jeśli zostaniemy z nadwyżką, przeznaczymy ją na realizację celów statutowych stowarzyszenia - słyszę w stowarzyszeniu.

Co potrzeba

Do sprawniejszej produkcji przyłbic brakuje m.in. większego plotera laserowego, który pozwoliłby produkować zamienniki szyb do profesjonalnych przyłbic stosowanych przez ratowników medycznych, za duże na ploter, którym dysponuje teraz stowarzyszenie.

Koszt zakupu plotera laserowego CO2 130W 1390 to ok. 17 800 zł. 

Materiałem do produkcji jest folia PET 0.5 mm. Obecnie ten materiał jest trudny do pozyskania. Potrzebne jest wsparcie w dostarczaniu materiału. Minimalne zamówienie to 1 tona w cenie ok. 5820 zł. Szacuje się, że taka ilość materiału może wystarczyć na ok. 11 tysięcy przyłbic ochronnych, a wydajność produkcji w zależności od liczby wolontariuszy to ok. 2 do 5 tysięcy dziennie wyciętych elementów.

Jeśli chcielibyście Państwo wspomóc stowarzyszenie, wszelkie informacje znajdziecie na stronie internetowej: https://wiki.hackerspace.pl/projects:covid-19

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Super inicjatywa! Właśnie pomogłam!
    @maar2
    a jaki wpisałaś adres bo w moim banku jest wymagany?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @kangur322
    Warszawski Hackerspace
    ul. Wolność 2A
    01-018 Warszawa
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Warto ich wesprzeć. Inicjatywy warszawskiego Hackerspece zawsze mają ręce i nogi, a ta ma przecież szczególne znaczenie dla nas wszystkich. Musimy sami zadbać o bezpieczeństwo lekarzy.Trzymam kciuki!
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    Brawo!
    już oceniałe(a)ś
    10
    0
    A czy darczyńcą nie mógłby być nfz? Skoro nie zabezpieczył warunków pracy szpitali, może mógłby finansować produkcję niezbędnych materiałów?
    Tylko jak to zrobić poza idiotycznymi ustawami o zamówieniach i finansach publicznych :-):-)
    @kotwtrampkach
    NFZ nie zabezpiecza takich rzeczy tylko minister zdrowia. Dlatego aksy nie będzie bo poszły na konfiturki dla pislamu
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Piękne to i chwalebne. Szkoda tylko, że trzeba społecznej mobilizacji i ludzi gotowych do poświęceń, bo państwo nie wypełnia swej roli a konkretne działania zastępuje propagandą. Spolecznicy potrzebują kilka tysięcy złotych na materiały, TVPiss ma 5 milionów dziennie ekstra na chwalenie pissu.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Nie bardzo rozumiem. "Całą produkcję przekazujemy za darmo, nawet w sytuacji gdy szpital jest gotów zapłacić."Jeżeli szpital pokryłby koszty własne to dla czego odmawiają? Praca bez wynagrodzenia jest wielkim darem.
    @curiosa52
    Żeby ich fiskus nie zaciukał za czarnorynkowy handel albo konkurencja za dumping cenowy gdy wirus będzie już historią. Taki kraj.
    już oceniałe(a)ś
    9
    0