Rozmowa z Filipem Katnerem*

Załóżmy, że jestem politykiem i chcę wygrać wybory. Najpierw szukam straszaka?

Tylko trzeba postawić na odpowiedni temat, najlepiej nierzeczywisty i trudno namacalny.

Gender pasuje.

Oczywiście, bo nikt go nie widział. To samo z LGBT.

Ale przecież w telewizji pokazują facetów, którzy chodzą za rękę i się całują, co arcybiskup Jędraszewski nazwał „tęczową zarazą".

Do pewnego czasu to był dobry straszak w Polsce, ale okazał się nieskuteczny, bo geje i lesbijki mieszkają wśród nas.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej