Ocena warszawskich posłów nie jest łatwa. Nie zawsze wytyczną może być liczba składanych interpelacji, bo niektórzy posłowie potrafią 30 razy zapytać o to, jakie gazety prenumerują poszczególne ministerstwa. Brylujący w mediach parlamentarzysta może nie mieć żadnego twórczego dorobku w parlamencie. I odwrotnie - są posłowie, których nazwiska w ogóle nie są znane w mediach, ale rzetelnie pracują w Sejmie albo ściśle współpracują ze stołecznym samorządem. Jest kłopot, jak ocenić posłów skutecznych, ale szkodliwych.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej