– Lubię takich jak pan. Pewnie żonaty, na pewno po trzydziestce, maksymalnie dałabym 38. I chodzi o pełną dyskrecję. Zgadza się? – słyszę w słuchawce. Brzmi jak podryw? Na to nie ma szans, bo Anna jednak nie lubi facetów. Córkę wychowuje samotnie. I deklaruje, że do końca życia pozostanie singielką. Czemu więc powiedziała, że mnie lubi? – Bo ma pan głos typowy dla klientów, którzy nie zrobią mi bałaganu w mieszkaniu. Ale teraz bym nie wynajęła, bo dzwoni pan z numeru zastrzeżonego, a ja muszę się jakoś zabezpieczyć – wyjaśnia.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej