Zjedzie tu więcej samochodów z sąsiednich osiedli i spod Warszawy, a autobusy, zamiast sprawnie dowozić pasażerów do metra, utkną w korkach.

Inny powód do niepokoju to pogarszający się stan bezpieczeństwa. W zeszłym tygodniu na Trockiej samochód potrącił przechodnia, który zmarł w szpitalu. Co prawda nie był na pasach, ale gdyby kierowca jechał wolniej, skutki mogły być mniej tragiczne.

Mieszkańcy za pośrednictwem radnych miejskich i dzielnicowych od dawna apelowali, by organizacja ruchu na ul. Trockiej po budowie metra uniemożliwiała rozwijanie dużych prędkości. Prosili o rondo u zbiegu z ul. Pratulińską zamiast rozległego skrzyżowania z wieloma pasami ruchu. Zwracali uwagę, że przydałoby się dodatkowe przejście dla pieszych na wysokości ul. Orańskiej. Wskazywali na parkujące samochody, które zasłaniają widoczność i utrudniają ruch na chodnikach. W tych wszystkich sprawach radni składali niezliczone interpelacje, ale urzędnicy zawsze byli na nie.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.