12 książek jest nominowanych do tegorocznej edycji Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Zwycięzców poznamy 9 czerwca podczas gali w Nowym Teatrze. Dziś recenzje trzech książek, które mają szansę zdobyć laur w kategorii poezja.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„SCHIZOFRENIA & COMPANY”

EWA SONNENBERG

Wydawnictwo Warstwy, Wrocław

Są we dwie. „Spotkały się w psychiatryku. Nic szczególnego. Kolejny banał”. Jedna płacze, druga ją pociesza, że to przecież nic takiego, że każdy może tam trafić. Jedna: „małe, zapłakane słoneczko”. Druga: „spokojna, nic nie robi na niej wrażenia”. Być może łatwiej jest im znieść to, co je spotyka, gdy są we dwie. Bo na co dzień łatwo nie jest.

One dwie – Schizofrenia i Crazy – bohaterki tomiku Ewy Sonnenberg. Poetka tym razem przygląda się tematowi szaleństwa. W sukurs idą jej właśnie te dwie postaci, upersonifikowane przejawy dwóch odsłon choroby. Ta pierwsza jest pełna wątpliwości i smutku, druga – cyniczna, ostra i agresywna w swoim bólu.

„Symulacje, lęki, ingerencja w myśli, w sen, w odczucia / preparowanie wrażeń, stwarzanie odpowiednich nastrojów / rekrutowanie głosów zza ścian, pełny zestaw ich metod”. Wiersze przypominają opowiadania, wciągają nas w świat pełen niepokoju, dziwnych dźwięków, złych ludzi.

Nastrój pogłębia jeszcze forma tomiku. Jeden wiersz zapisany „normalnie”, drugi – bokiem, trzeci – do góry nogami. Obracamy tomik raz, drugi, kolejny. W końcu okazuje się, że także numeracja stron zaczęła się obracać, nie wiemy już, gdzie jest początek, a gdzie koniec, wracamy do punktu wyjścia. Co zatem jest „normalne”? Czym ta „normalność” jest? Ten prosty, a kapitalny zabieg wprowadza czytelnika w konfuzję, każe na chwilę się zatrzymać.

Są też w „Schizofrenii & Company” elementy typowe dla Sonnenberg. W swoim dwunastym już tomiku znów nie boi się mówić wprost i tam, gdzie trzeba, sięgać po dosadny język. Ale umie też wprowadzać w nastrój liryczny, poetycko opisując strach, ból, upodlenie.

Sama o sobie pisała kiedyś tak: „W swoich tekstach bywa jak chłopak, jak gangster, jak książę, jak łobuz, jak toreador, jak dandys, jak ewa sonnenberg. Kontrowersyjna i zaskakująca. Nie lubi: tanich perfum, łatwych wierszy, hamburgerów i antybiotyków. Ma gdzieś: kanibali dusz i barbarzyńców”. I jeszcze: „Przestanie wydawać tomiki, gdy to, co pisze, zacznie być powszechnie aprobowane i entuzjastycznie przyjmowane przez krytykę”. Z chwaleniem poezji Sonnenberg należy więc uważać, by nie uznała, że moment aprobaty już nadszedł i czas złamać pióro. Byłoby zwyczajnie szkoda.

-----------------

„ŚCIEŻKI DŹWIĘKOWE”

Krystyna Dąbrowska

Wydawnictwo a5, Kraków

Czwarty tom Dąbrowskiej, laureatki m.in. Nagrody im. Wisławy Szymborskiej (2013, za „Białe krzesła”) i Nagrody Fundacji im. Kościelskich (2013), to 31 dowodów na to, że poezja nieustannie potrafi znaleźć język niezbędny do opisania złożoności świata, odrębności i wyjątkowości jednostkowych historii oraz zjawisk i wydarzeń, które odcisnęły piętno na istnieniu każdego z nas. To także bardzo udana próba odnalezienia słów na to, co często pozostaje niewypowiedziane, w zasadzie niemożliwe do uchwycenia.

Są w „Ścieżkach dźwiękowych” wiersze bardzo osobiste, sięgające do rodzinnych, nieodległych zdarzeń. Jak w „Głosie babci”, gdzie Dąbrowska pisze: „Prawie już nie widziała, źle słyszała, / ale jej głos widział i słyszał. / Nie odróżniała dnia od nocy. / W jej głosie było światło. […] Głos babci pełen ciszy / o bólu, lęku, rozchwierutanych stołkach. / Korciło mnie, żeby przełamać jej milczenie. / A kiedy pod koniec życia / sama zaczęła mówić, / to ja milczałam w odpowiedzi”.

Lub jak w „Naszym języku”, w którym poetka wpuszcza czytelnika do własnego, intymnego świata dzielonego na co dzień z jednym tylko człowiekiem: „Kiedy mówisz czy mogę jeszcze / pospać, bo mam w sobie bryłę snu / i ona musi się roztopić / jak lód na wiosnę, / kiedy narzekam na zastój w pisaniu, / a ty radzisz cierpliwości! ucz się jej ode mnie, / na co ja, że to tak jakby się uczyć / wegetarianizmu od kota. […] chcę wtedy wciągnąć nasz język na listę / zagrożonych języków mniejszości, / bo zna go tylko dwoje ludzi / i trudno go ochronić, / a równocześnie na listę najmocniejszych, / bo jak na razie chroni nas”.

I pozostawia czytelnika z pytaniem: a co, jeśli to tylko złudzenie?

Kilka zawartych w tomie wierszy to efekt podróży odbytych przez Dąbrowską w ostatnich latach.

Do Nowego Jorku, gdzie przygląda się resztkom dawnego świata, tego sprzed 11 września 2001 r. Pisze w „9/11 Memorial Museum”: „Nie ma ciał, to odwiedza się nie groby, / tylko odtwarzane z nagrań głosy / i schodzi się głębiej i głębiej pod ziemię. / Jak wrócić na powierzchnię? Nie da się. I wraca się / ze zmiętymi chusteczkami po kieszeniach”.

Do Kambodży, gdzie kroczy śladami ofiar okrutnego reżimu Pol Pota, o czym pisze w wierszu „W gęstym upale”: „Głos w słuchawkach / prowadzi do miejsca, gdzie dziś soczysta trawa, / a wtedy naprędce sklecony barak bez okien, / a w nim stłoczeni ci, których było / za dużo, żeby wszystkich od razu. / Czekali noc dzień noc na swoją kolej, / słysząc, co dzieje się za betonową ścianą, / nieudolnie zagłuszane jazgotliwą muzyką”.

Na festiwal poetycki w Ameryce Łacińskiej, skąd przywiozła opowieść o „Szmaragdolotkach”, papużkach mieszkających w kraterze czynnego, emitującego trujące gazy krateru: „Zielona chmura skrzydeł przebija rano siną / chmurę siatki i rtęci: ptaki lecą za krater / w groźniejszy świat dzikich kotów, sokołów, ludzi, klatek. / Szukają pożywienia. Karmiąc młode, krążą / między katakumbami gniazd i żerowiskiem”.

Śmierć przenika się w najnowszej poezji Dąbrowskiej z codziennością, wielkie zdarzenia z migawkami codzienności, mimo żałoby świat trwa i nie ma przed tym ucieczki.

Jest najnowszy tom Dąbrowskiej opowieścią również o języku, jego odkrywaniu, niekończącym się procesie szukania odpowiednich słów, by wypowiedzieć zachwyt, utratę, komizm i lęk.

Jak w „Jeżeli siwe włosy”: „– Mamo, nie umrnij – powiedział syn przyjaciółki, / kiedy przestała się farbować. / – Bo ludzie z brązowymi włosami to będą / długo żyć, a ci z białymi zaraz umrą”.

I jak w „Hebrajskim„: „Język, w którym pytanie / skąd jesteś brzmi tak samo / jak czy jesteś / z nicości. […] Język, w którym zdarzyło się to, co próbują / oddać przekłady: Bóg stworzył niebo i ziemię. / Który najpiękniej nazwał zamęt i bezład: tohu wawohu. / Którego pismo płynie pod prąd / pisma w moim języku, / ćwiczy mi rękę w innych początkach i końcach”.

Krystyna Dąbrowska całkowicie zasłużenie uznawana jest za jedną z najważniejszych polskich poetek współczesnych i m.in. kontynuatorkę twórczości patronki przyznanej jej przed sześcioma laty nagrody. W jej wierszach słychać i widać fragmenty świata dostrzeżonego i zatrzymanego w wersach przez Szymborską. Ten zbiór to piękna, niewielka książka będąca lekarstwem na pośpiech i obłudę współczesnego świata.

-----------------

„CZARNA ZAŁOGA”

Jadwiga Malina

Wydawnictwo Krakowskiej Biblioteki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich

„Czarna załoga” to szósty tomik poezji Jadwigi Maliny, krakowskiej poetki związanej z kwartalnikiem „Czas Literatury”. Jak pisał o niej Wojciech Ligęza z Katedry Literatury Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, „w wierszach z ostatnich zbiorów lapidarna forma, oszczędny wyraz poetycki oraz wyrafinowane skojarzenie słowne, jak również gry konceptami literackimi spotykają się z głębokim namysłem nad sytuacją człowieka w świecie – szczodrze obdarowanego bogactwem rzeczy istniejących, a zarazem odzieranego ze złudzeń i nadziei”.

Sytuacja człowieka u kresu ery antropocenu wydaje się być głównym tematem kilku moich ulubionych wierszy z „Czarnej załogi”. Od kilku lat w świecie humanistyki toczy się ożywiona dyskusja o rozszerzeniu praw człowieka na niektóre zwierzęta. Naukowcy debatują o relacjach między ludźmi a np. małpami czy kolonialnym wykorzystywaniu zwierząt przeznaczonych do produkcji mięsa. Te debaty zostały ostatnio przeniesione na inny, ciekawszy poziom, mianowicie poziom praktyki codziennego życia. Towarzyszą nam, czy tego chcemy, czy nie, takie hasła jak cierpienie zwierząt, produkcja przemysłowa mięsa, a także negatywny wpływ na klimat emisji gazów powstałych podczas hodowli zwierząt. Co doskonale widać w poezji Jadwigi Maliny.

W wierszu „Na pożegnanie foki” pisze: „Żegnaj, mniszko antylska, którą Kolumb zobaczył jako pierwszy / Podczas drugiej wyprawy. Musiało być was wtedy na pęczki, / Skoro żeglarz zapisał: Zaiste liczne to istoty o błyszczącej skórze, / Na nasz widok skaczące do wody, jakby w ucieczce”. Zwierzę było ostatni raz widziane w 1952 r. między Jamajką a Hondurasem. Za jego wyginięcie odpowiadają rzecz jasna ludzie. Już w sierpniu 1494 r. wspomniany w wierszu Krzysztof Kolumb kazał zabić osiem fok, które wylegiwały się na wyspie Alta Vela. Mniszki nie były agresywne, więc stanowiły łatwy cel kłusowników. Jak piszą autorzy bloga Seal you around!, w XVII w. właściciele plantacji cukru wysyłali swoich ludzi, aby zabijali setki fok w celu pozyskania oleju do smarowania maszyn. Do 1850 r. tak przetrzebiono populację tych zwierząt, że nie opłacało się już na nie polować. Na przełomie XIX i XX w. doszło kolejne zagrożenie. Mniszki antylskie były łapane w celu eksponowania w muzeach i ogrodach zoologicznych.

Z kolei w wierszu „Delfiny w puszkach” z wyczuwalnymi wyrzutami sumienia, biorąc niejako na siebie cały ciężar win ludzkości, Malina notuje: „Gdy tak leżycie bez ducha na stołach szkolnych stołówek. / W portowych miastach o skośnych oczach. / Wybaczcie nam grzech chciwości, którym usiana jest / Ludzka ziemia. Który dotyka wszystkiego i wszystkich. / Choćby byli jak gałąź kwitnąca”. W innych utworach poetka pisze o wizycie w zoo, w którym oglądanie zwierząt jest sytuacją nienormalną, a także o psie przy budzie, który musi mieszkać w błocie. Kres świata, jaki doskonale znamy, świata, który sami właśnie wykańczamy, widać w wierszu „Wejście zwierząt na Arkę Noego”: „Podążajcie. Śpieszcie się. Nie oglądajcie. / Świat, jaki znacie, skończył się. / Niech człowiek ckliwie was podgląda. / Niech mu się za wami cni”. Poezja w służbie Ziemi!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Czy to niejaki Gliński będzie decydował o nagrodach?
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    W recenzji "Ścieżek dźwiękowych" przeskoczyły akapity. Fragment o Nowym Jorku, Kambodży etc. powinien być w środku, nie na końcu!
    już oceniałe(a)ś
    0
    0