Ewa samotnie wychowuje dwie córki. Młodsza dopiero dwa lata temu zaczęła naukę w podstawówce. Starsza – właśnie ją kończy. Całe dnie jest zajęta – albo siedzi w szkole, albo snuje się z książką po domu do późnego wieczora. I lepiej wtedy do niej nie podchodzić. – Nastroje są fatalne. Ona nie mówi, tylko na mnie warczy. Nastolatka plus kupa stresu – rozkłada bezradnie ręce Ewa.

W tygodniu pracuje do późna. Zdarza się, że wraca dopiero ok. godz. 20 i musi przygotować się na następny dzień do pracy, więc nie ma czasu i siły sprawdzać, czy starsza córka wszystkiego się nauczyła, bo jeszcze trzeba zająć się młodszą.

Pozostało 91% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej