Anna ma 32 lata, dziennikarka, dorabia w agencji reklamowej. Wychowała się we wsi pod Mińskiem Mazowieckim. Dziadek – kościelny, jego siostra – zakonnica, tata z wujkiem pomagali grabarzowi, chrzestny – ksiądz. Zresztą w rodzinie jest jeszcze jeden. – To była pobożność w ludowym stylu. Klepanie różańców, zdrowasiek – opowiada. – Czy mnie to raziło? Tak, choć był moment, że sama w tym uczestniczyłam.

Wspomina pielgrzymkę do Częstochowy, oazowe piosenki, które podśpiewuje do dziś.

Pozostało 94% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej