Gdybym był rodzicem, na pewno zdecydowałbym się na szkołę niepubliczną – mówi dyrektor jednego ze stołecznych prywatnych liceów. – W publicznych liceach będzie ścisk i nie wiadomo, kto będzie uczył.

– Myślałam o prywatnym liceum, ale nie mam pieniędzy na czesne. Poza tym skoro płacę podatki, to moje dziecko ma prawo do publicznej edukacji, niezależnie od sytuacji, w jakiej znalazły się szkoły – to głos mamy gimnazjalisty z Białołęki.

W szkołach w Warszawie brakuje 15 tys. miejsc

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej