Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszę w sprawie, która dość mnie bulwersuje. Od trzech tygodni obserwuję, że na pięknym terenie warszawskiego Fortu Bema odbywa się w niedziele „katolicka ewangelizacja” (napis głosi: „ewangelizacja na tyłach Europy”). Jest to rodzaj głośnego pikniku ze śpiewem i tańcami zaraz obok publicznego placu zabaw, w publicznym parku. Są głośniki, kazania.

Jestem ciekawa, jak ma się to do świeckiego charakteru miejsc publicznych, takich jak parki i jordanki (o ile mi wiadomo, nie jest to teren parafialny). Czy dzielnica Bemowo, pod którą podlega ten teren, wydała zgodę na spotkania ewidentnie religijne w miejscu, gdzie spotykają się głównie rodziny? Także świeckie czy innej wiary? Czy też nie jest zainteresowana „ewangelizacją”, której muszą słuchać z dziećmi na placu zabaw? Czy jest to zgromadzenie publiczne? Jeśli to „ewangelizacja”, to czy ma charakter cykliczny i tak teraz będzie co niedziela? Czy jest to miejsce tylko dla katolickich rodzin? Parafia przy ul. Obrońców Tobruku ma miejsce na takie przedsięwzięcia, dlaczego więc musi to się odbywać na terenie publicznym?

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.