– Zastanawiam się nad prywatnym liceum. Jeśli moje dziecko ma skończyć w zawodówce, to wolę zapłacić i mieć pewne miejsce w szkole średniej – mówi mama siódmoklasisty. To pechowy rocznik, który będzie starał się o przyjęcie do szkoły ponadpodstawowej jednocześnie z ostatnimi absolwentami gimnazjów zlikwidowanych przez minister edukacji Annę Zalewską. Z powodu reformy w Warszawie miejsc w liceach, technikach oraz szkołach branżowych I stopnia (do niedawna były to zawodówki) szukać będzie w przyszłym roku ok. 42 tys. nastolatków.

Pozostało 84% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej