Siedziałam w pracy nad swoim projektem i myślałam: „Gdzie ja jestem?! To nie jest moje miejsce…” – opowiada Ola Marszał-Bohdziul. „Wiem, jak to zrobić, mam wszystkie kompetencje, ale co z tego? Co z tego, że skrócę czas trwania transakcji bankowej z sześciu sekund do pięciu? Komu to służy?”. Że wykorzystuję swój potencjał do czegoś, co dla mnie nie ma sensu.

A potem przyszła druga myśl: „To prestiżowe miejsce – tyle wysiłku włożyłam w to, żeby się tu znaleźć. Poza tym pieniądze – mam przecież już kredyt na mieszkanie i samochód w leasingu.

Pozostało 94% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej