Nie ma drugiej takiej rodziny w Warszawie. Na froncie reprywatyzacji są od lat. Starają się nie tylko o grube miliony za grunty pod Lotniskiem Chopina czy te, na których urządziły się różne państwowe instytucje. Domagają się odszkodowań, walczą o dzieła sztuki, meble, zastawy stołowe, księgozbiór i archiwalia. I o pałac w Wilanowie.

Czytaj też: Spadkobiercy Branickich upominają się o ziemię i miliony od Lotniska Chopina. "Rachunek za 10 lat wynosi niemal 235 mln zł"

Państwo płaci za dywan hrabiego

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej