- Dla mnie to był szok. Doszło do próby zastraszenia, ograniczenia wolności akademickiej debaty. Uniwersytet jest miejscem na otwarte dyskusje, które mieszczą się w regułach kultury słowa. Jeżeli dochodzi do napaści, Uniwersytet musi reagować. Nie ma pola na ustępstwa wobec bojówek. Nie można tego puścić płazem. Za swoje słowa trzeba odpowiadać - mówi dr Hanna Machińska, zastępczyni rzecznika praw obywatelskich i członkini Komisji Rektorskiej ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim.

Pozostało 84% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.