Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Warszawska policja liczy niemal 10 tys. osób. Samodzielnie nie byłaby w stanie zapewnić bezpieczeństwa podczas szczytu NATO - trzeba też wystawić normalne patrole w całym mieście. Dlatego do stolicy ściągane są posiłki z innych komend wojewódzkich. W ochronę szczytu zostanie zaangażowanych ok. 6 tys. funkcjonariuszy, ale nie tylko oni.

Najważniejszą służbą będzie Biuro Ochrony Rządu, które ma pilnować VIP-ów. Chodzi przede wszystkim o głowy ponad 50 państw, których delegacje przyjeżdżają do Warszawy, na czele z prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą. To jego trzecia wizyta w Warszawie i zapewne ostatnia w obecnej roli. Kiedy przyjechał po raz pierwszy w 2011 r., procedury bezpieczeństwa były tak wyśrubowane, że kompletnie sparaliżowało to miasto. BOR zażądało np., by ulice, którymi miała przejeżdżać prezydencka limuzyna Cadillac One, nazywana "bestią", zamykać już trzy godziny wcześniej. Teraz, podobnie jak dwa lata temu, uznano, że wystarczy 30-40 minut.

Szczyt NATO w Warszawie: Policyjne Centrum Dowodzenia

Od soboty w Legionowie działa Policyjne Centrum Dowodzenia. Oprócz policjantów stanowiska pracy mają tam przedstawiciele wszystkich służb, m.in.: BOR-u, straży granicznej (od wczoraj znów obowiązuje kontrola graniczna, m.in. na lotniskach), straży pożarnej (sprawdza miejsca obrad i noclegów), Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (odpowiada za kontrolę zagrożenia antyterrorystycznego) i Żandarmerii Wojskowej (pilnuje bezpieczeństwa szefa MON i wojskowych dygnitarzy). Tu spływają informacje o ewentualnych zagrożeniach z całego kraju. Podobny sztab obejmujący Warszawę działa w Komendzie Stołecznej Policji.

Przygotowania trwały od tygodni. Po drodze nie obyło się bez wpadek. Jak ujawniła "Wyborcza", dwa tygodnie temu policja wysłała pod kilkadziesiąt adresów niezabezpieczony e-mail z planami działań służb podczas szczytu. Były tam daty i godziny kontroli pirotechnicznych w miejscach pobytu i wystąpień najważniejszych gości, rozlokowanie sił policyjnych, wojska, BOR i żandarmerii, plany przejazdów VIP-ów i numery komórkowe dowódców operacji zabezpieczającej. Po tym błędzie do dymisji podał się insp. Waldemar Szulc, dyrektor Głównego Sztabu Policji.

Szczyt NATO w Warszawie: Infolinia podczas szczytu

Większość pracy jest niewidoczna dla osób postronnych, ale część warszawiaków odwiedzili już dzielnicowi z tradycyjnym pytaniem, kto w czasie szczytu będzie akurat u nich w domu. W terminologii policyjnej to tzw. rozpoznanie posesyjne. Z kolei poszukiwanie ewentualnych ładunków wybuchowych to tzw. sprawdzenie pirotechniczne. Służby (przede wszystkim policja i BOR) szukają ich w miejscach obrad i spotkań, w hotelach oraz na trasach przejazdów.

W piątek i sobotę 8-9 lipca policja będzie najbardziej widoczna w okolicach punktów obrad i spotkań uczestników szczytu NATO. Już teraz pilnuje Stadionu Narodowego. Jej najtrudniejszym zadaniem będą jednak tzw. pilotaże, czyli asysta dla kolumn samochodów z VIP-ami i kierowanie ruchem podczas ich przejazdu. - Trzeba to zrobić tak, żeby delegacje przejechały sprawnie i żeby jednocześnie nie sparaliżować całkowicie miasta - mówi oficer stołecznej drogówki.

- W trakcie szczytu pod nr. tel. 22 603 80 38 uruchamiamy policyjną infolinię. Będziemy udzielać informacji o utrudnieniach w ruchu - mówi asp. sztab. Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji.

Szczyt NATO - najnowsze informacje, analizy, komentarze >>>

Logotyp Logotyp  Agora SA Wszystkie nasze artykuły znajdziesz na Twitterze

 

Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.