– Życzyłbym sobie, żeby wszystkie budynki starzały się z taką klasą i dostojeństwem – mówi Wojciech Kotecki, architekt z pracowni BBGK. – Wieżowiec Marriotta stał się klasykiem modernizmu. Ma w sobie ponadczasową powściągliwość. Jest wspomnieniem epoki, która się skończyła, ale nie jest niemodny.

– Jest racjonalny, prosty. Szczery – mówi Igor Galas, architekt biura PRC Architekci.

– To jeden z najciekawszych przykładów architektury nowoczesnej lat 80. Takiego naszego zachłyśnięcia się Zachodem – dodaje Michał Krasucki, stołeczny konserwator zabytków.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej