Na Świątynię Opatrzności Bożej można patrzeć z wielu stron. Tak mówi pani Katarzyna. – Jako miejsce, które nie wiadomo dlaczego wyrosło między apartamentowcami, albo miejsce blisko ludzi – tłumaczy.
Siedzi na ławce z widokiem na tryskające fontanny. W wózku obok śpi kilkuletnia dziewczynka, jej wnuczka. – Dla mnie osobiście to dobrze, że to święte miejsce tutaj jest. Jestem wierząca i się tego nie wstydzę.

Pani Katarzyna ma 57 lat, do Miasteczka Wilanów przyjeżdża dwa przystanki autobusem z Zawad.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej