Olga, 54 lata

Sama zadzwoniła do redakcji, ale nie chciała się spotkać. – Nie wiedziałam, czy w ogóle dam radę o tym mówić – tłumaczy cichym głosem. – Wstydzę się tego, co się ze mną dzieje.

Nie ma pracy od roku.

– Praca w Warszawie jest, ale nie dla mnie. Skończyłam prawo na UW, ale nie pracowałam w zawodzie. Po studiach przez pięć lat uczyłam angielskiego w szkole, a potem mąż ściągnął mnie do swojej firmy. Miałam przerwę w pracy jedynie na urodzenie dziecka.

Dwa lata temu firma męża zbankrutowała; okazało się, że mąż mnie oszukiwał.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej