O tym, że się pojawił, można się było dowiedzieć z oklasków, które rozległy się tuż przed godz. 17. - Klaskają, czyli musiał przyjść ktoś z naszych - zawyrokowała starsza pani z "Gazetą Polską" pod pachą. Po chwili rozległ się szmer: to Macierewicz, to Macierewicz.

Posła PiS oklaskiwano także po zakończeniu uroczystości. Cmentarz opuszczał żegnany przez grono swoich wielbicielek. Był obcałowywany i sam całował panie po rękach. W tłumie zwolenniczek pojawiła się jednak pani, która nieoczekiwanie zadała Macierewiczowi pytanie: - Co pan tu robi, pan jest powstańcem? Co pan tu robi?
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.