Jacek Grunt-Mejer jest miejskim pełnomocnikiem ds. rewitalizacji. Mieszka na Pradze, więc teren, który miasto wyznaczyło do siedmioletniego programu rewitalizacji, zna bardzo dobrze.

- Kiedy patrzymy na ulice, zauważamy, że właściwie spełniają one tylko funkcje transportowe. Większość przestrzeni między budynkami zajmują bardzo szerokie jezdnie - brakuje miejsca dla pieszych czy rowerzystów, nie mówiąc już o zieleni czy ławkach. Nawet chodniki są zastawiane samochodami, więc dla pieszych jest jeszcze mniej miejsca niż wynikałoby to z pierwotnego założenia urbanistycznego. W ramach rewitalizacji staramy się przywracać chodnikom  swoją pierwotną funkcję - przestrzeni dla pieszych - mówi pełnomocnik.

Wie, że ma sporo zwolenników, ale zdaje sobie sprawę, że w Warszawie takie plany wciąż wywołują kontrowersje, a niektórym sam pomysł podnosi ciśnienie.

Weekendowa Ząbkowska

Rozmowy o tym, by Ząbkowską przekształcić w deptak, aktywiści z Pragi prowadzili z władzami już jakieś 10 lat temu. Jacek Grunt-Mejer był wtedy jednym z działaczy. Uchwalony w 2010 roku plan zagospodarowania tego rejonu dopuszcza na Ząbkowskiej deptak, dzięki czemu można realizować długo oczekiwane projekty. W tym roku Ząbkowska przez wszystkie weekendy lata jest zamykana dla samochodów. Pomysł był jeszcze bardziej radykalny - ulica miała być wolna od aut przez całe lato, ale miasto ugięło się pod falą krytyki ze strony kierowców i przywróciło ruch w dni robocze.

Od poniedziałku do piątku po wybrukowanej Ząbkowskiej dudnią więc sznury pojazdów, ale w soboty i niedziele życie na ulicy się zmienia, a właściwie się zaczyna.

Przy donicach z drzewkami są siedziska na których wygodnie rozsiadają się ludzie. Część z nich po prostu obserwuje ulicę, część czeka aż będą mogli zagrać w ping ponga, bo trzy stoły praktycznie cały czas są oblężone. Restauratorzy wystawiają na ulice swoje stoliki, bukinista sprzedaje książki, trzy dziewczyny wyciągają stolik na środek jezdni i grają w chińczyka, są artyści, którzy prowadzą warsztaty z różnych dziedzin, grupka turystów przysiada na specjalnie zrobionych ławkach, a część z nich na chodniku, czekając na wieczorny koncert.

Ząbkowska działa jak magnes

Ul. Ząbkowska podczas weekenduUl. Ząbkowska podczas weekendu Fot. ADAM STĘPIEŃ

Jacek Grunt-Mejer w każdy weekend wybiera się z rodziną na spacer na ożywioną Ząbkowską. - Ta ulica ma swój specyficzny charakter, ogromny potencjał kulturowy, ma ducha Pragi. Działa jak magnes dla ludzi aktywnych - czuję szczególną satysfakcję, gdy widzę zaangażowanie zarówno młodych mieszkańców Ząbkowskiej, jak i seniorów, którzy współtworzą ulicę w trakcie rozmów z aktywistami. Rozmieszczanie stołów do ping ponga, ławek, drzewek, siedzisk, klombów, wszystkie te działania są prowadzone wraz z mieszkańcami – nie było tu arbitralnych decyzji projektanta. Efektem jest przestrzeń przyjazna i lubiana, a przede wszystkim zbliżenie się ludzi, którzy w tym procesie lepiej się poznają. Przy czym warto dodać, że przychodzą tu nie tylko ludzie z Pragi, jest też wielu zagranicznych turystów - opowiada pełnomocnik.

Okoliczni mieszkańcy w sprawie projektu Otwarta Ząbkowska mieli różne zdania. Ci, którzy chcą się poruszać samochodem, mówili, że gdy się zamknie Ząbkowską, to w okolicy będą większe korki. Inni pragnęli, by była zamknięta dla aut, lecz nie stała się nocną imprezownią. - Chcemy tu więcej życia, ale w wersji spokojnej, bez szczególnego hałasu - mówili. Grupa mieszkańców Ząbkowskiej zbierała podpisy za zamknięciem ulicy.

Kolejne ulice przed zmianami

Na zmiany czekają kolejne praskie ulice, np. Środkowa i Strzelecka. Nie staną się jeszcze jedną otwartą Ząbkowską, bo mają inny charakter i położenie. Miasto ogłosiło konkurs, jak te uliczne przestrzenie ożywić i zmienić w bardziej przyjazne dla ludzi.

Pewne wzory dają Holendrzy, którzy wymyślili ideę woonerfu, czyli ulicy, której sam kształt sprawia, że ruch sprowadza się do lokalnego, a kierowcy jeżdżą ostrożnie.

- Praga przez lata była traktowana jako dzielnica tranzytowa. Uliczkami lokalnymi prowadzone są różne objazdy czy skróty. Taki stan jest na dłuższą metę nie do zniesienia. Dzieci mają trudność, żeby bezpiecznie  przejść na drugą stronę ulicy, hałas jest tak duży, że mieszkańcy stoją przed wyborem - otworzyć okno, żeby przewietrzyć mieszkanie czy móc słyszeć osobę, z którą rozmawiają w tym samym pokoju. W ramach programu rewitalizacji chcemy sprawić, by mieszkańcy mogli w tym miejscu wreszcie normalnie żyć.