– Kiedy wychodzili z mieszkania jeden z agentów powiedział, że jak jeszcze raz przyjdę przed ministerstwo z aparatem, zatrzymają mnie na 48 godzin. Jeśli to nie pomoże, wsadzą na trzy miesiące do aresztu - mówi Zbigniew Stanisławiak.

48 godzin lub trzy miesiące w areszcie?

40-latek, z wykształcenia magister socjologii, na co dzień pracuje jako programista. Jego pasją są służby specjalne. Od kilku tygodni robi zdjęcia politykom. Ma je wykorzystać jako ilustracje do bloga, który we wrześniu chce opublikować w internecie.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej