Gdybym w październiku był w Warszawie, to zrobiłbym, jak już mi się zdarzało: w ramach „turystyki wyborczej” wziąłbym z urzędu karteczkę i przejechał za Wisłę. Ale wyjeżdżam na dwa miesiące za granicę i nie mam wyjścia, muszę głosować na okręg Warszawa-Śródmieście. A tam, w związku z paktem senackim opozycji – który zresztą co do zasady popieram – jest jeden jedyny kandydat: Ujazdowski, komendant Gileadu [tak w zekranizowanej niedawno w postaci serialu książce Margaret Atwood "Opowieść podręcznej" nazywało się państwo religijne powstałe na terenie dawnych Stanów Zjednoczonych - red.] .

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej