Pod koniec marca Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wysłała pytania do dyrekcji 14 warszawskich szpitali z oddziałami ginekologiczno-położniczymi. Pytała, ile zabiegów legalnego przerwania ciąży (w zgodzie z ustawą z 1993 roku) zostało przeprowadzonych od stycznia i czy wciąż są przeprowadzane.

– Dostajemy w Federacji bardzo dużo zgłoszeń o niedostępności zabiegów przerwania ciąży, monitorujemy fora internetowe. Kobiety piszą, że są przerażone, traktowane w sposób uwłaczający godności, wiele z nich opisuje swoją historię bardzo emocjonalnie, bo ich wyczekiwana ciąża nie będzie mieć szczęśliwego finału – tłumaczy Liliana Religa z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – I w tej tragicznej sytuacji trafiają na mur.

Taki scenariusz dotyka kobiet w większości polskich miast i miasteczek, gdzie dostęp do legalnej aborcji graniczy z cudem. Jedyny ratunek widzą w Warszawie. Dlatego monitoring polskich szpitali Federacja zaczęła w stolicy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej