System edukacyjny jest bardzo wrażliwy. Kiedy zmienia się jeden element, sypią się kolejne – powtarzają osoby znające się na oświacie. Tę wrażliwość można zobaczyć, przyglądając się tylko jednej kwestii – oświatowej demografii. Co się pod tym względem sypie w szkołach średnich, widzimy już teraz przy okazji rekrutacji. Teoretycznie, jak zapewniała minister edukacji Anna Zalewska, wszystko jest policzone. Ogólnopolski bilans miejsc i uczniów się zgadza. Wielkomiejski wyż demograficzny w połączeniu z niżem w małych miejscowościach przynosi efekt, który z poziomu ministerstwa jest zadowalający.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej