Przeszło 600 osób zwiedziło Elizeum podczas Nocy Muzeów w ostatni weekend. Ceglana rotunda nakryta kopułą jest schowana w stoku skarpy w Parku im. Rydza-Śmigłego. Powstała w latach 70. XVIII w. według projektu Szymona Bogumiła Zuga jako jeden z pawilonów parku Na Książęcem, który należał do królewskiego brata Kazimierza Poniatowskiego. Centralną salę otoczyły cztery wnęki, w które wstawiono sofy, a całe wnętrze zdobiły mozaiki, malowidła, stiuki i fontanny. W Elizeum, nazwanym tak jak mityczna siedziba dusz i wiecznej wiosny, książę Poniatowski bawił się ze swym dworem. Rotunda dotrwała do naszych czasów i jest unikatowym obiektem. Należy do miasta, które przy wyjątkowych okazjach udostępnia ją publiczności.

Ponaglajcie prezydenta

Przed Nocą Muzeów dostaliśmy „komunikat medialny” przygotowany przez Tomasza Gołaskiego, który tytułuje się „Asystentem Pełnomocnika Inwestora Koordynatora Projektu”. Czytamy w nim: „Elizeum jest w stanie, który wymaga natychmiastowego remontu. Panuje tam wilgoć, która destruktywnie wpływa na stan historycznych fresków i tynków. Wiadomo też, że skarpa pracuje. Elizeum może nie wytrzymać naporu mas ziemi i po prostu zawalić się. Już pięć lat temu padła jednoznaczna deklaracja Inwestora zainteresowanego rewitalizacją zabytku i stworzeniem tam Centrum Kulturalnego. Jest on gotów przekazać spore środki i przedstawił koncepcję architektoniczną, która została pozytywnie zaopiniowana przez Zarząd m.st. Warszawy i Stołecznego Konserwatora Zabytków. Ale cóż to? Do tej pory nie zostały przeprowadzone procedury, które umożliwiłyby rozpoczęcie prac i uratowanie tego zabytku. Elizeum przerzucane jest z rąk do rąk jak gorący kartofel. Nikt nie czuje się odpowiedzialny za to, by ratować zabytek. A Inwestor czeka z pieniędzmi… Jak długo jeszcze?”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej