– To było planowane od miesiąca. Pisali o tym na Facebooku. – A Emilowi życzę jak najgorzej – krzyczała w sobotnie popołudnie przed szkołą zapłakana uczennica ubrana na czarno. Inne dziewczyny przytulały ją i ocierały łzy.

Różne osoby stojące przed szkołą rzucały jakieś imiona i ksywki, ale też się dyscyplinowały: – Nie mówcie głośno. Tu jest policja, tu są media.

Pierwsze znicze i kwiaty pojawiły się pod szkołą podstawową nr 195 i gimnazjum nr 105 (obie szkoły w jednym budynku) przy ul. Króla Maciusia I jeszcze w piątek. W sobotę od rana zapalano kolejne. Ktoś zawiesił na ogrodzeniu czarno-białe zdjęcie uśmiechniętego Kuby. Pod nim napis: „Na zawsze w naszej pamięci”. W sobotę ok. godz. 13 grupka uczniów z IIIa przyniosła klasowe zdjęcie oprawione w ramkę. Czerwonym sercem oznaczyli radosną twarz Kuby. Przynieśli ze sobą też list. „To, co się stało wczoraj, nigdy nie powinno mieć miejsca. Ta tragedia dotknęła każdego. Nie znamy bardziej miłej, kochanej osoby niż Kuba. Pełny szacunku do kobiet, zawsze uśmiechnięty i wesoły. Chętny do pomocy. Nieważne za jaką cenę. Jak każdy popełniał błędy, lecz zawsze starał się je naprawiać. Na pewno nie zasłużył na to, co go spotkało. Na zawsze pozostanie w naszych sercach. Kochamy cię. IIIa. Pamiętamy”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej