„Nie zabijajcie naszej galerii!” – plakaty z tym hasłem zawisły oknach wystawowych Galerii Art przy Krakowskim Przedmieściu 17, należącej do Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków. To ważny punkt na artystycznej mapie stolicy, dobrze znany miłośnikom sztuki w Polsce i za granicą. Sprzedaje obrazy współczesnych polskich malarzy, organizuje wystawy, wydaje katalogi.

– W tym pudle, które pan widzi, jest wielka martwa natura Łukasza Huculaka. Zaraz wyślemy ją do Szanghaju. Chiński nabywca był w Warszawie, mijał nad ranem naszą galerię, zrobił zdjęcie obrazu z wystawy i skontaktował się z nami przez internet. Mamy klientów z całego świata – mówi Wojciech Tuleya, szef Galerii Art, prywatnie brat sędziego Igora Tulei, krytyka wprowadzanych przez PiS zmian w wymiarze sprawiedliwości.

56 lat na Krakowskim Przedmieściu

Galeria powstała w 1963 r. z inicjatywy środowiska artystów. Zajęła część parteru XIX-wiecznej kamienicy. Budynek należy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przez ścianę sąsiaduje z pałacem Potockich, siedzibą kierownictwa resortu. W swojej historii galeria miała tylko jedną przerwę, spowodowaną stanem wojennym. Dziś dobrze sobie radzi, miesięcznie sprzedaje obrazy za ok. 130 tys. zł. Jest samodzielna finansowo i przynosi zysk, który – po odliczeniu czynszu, podatków i pensji dla pracowników (dwa etaty) – w całości przekazuje ZPAP.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej