Wizualizacja robi wrażenie. Budynek przy ul. Traugutta wygląda, jakby wysunął się spod ziemi, unosząc na stropie kawałek ogrodu z dorodnymi drzewami. Drzewa w wielkich donicach zaprojektowano też na rozległych tarasach i w środku głębokiego atrium, które przewierca gmach od parteru po dach. Pod ziemią mają się zmieścić aż trzy piętra – dwie głębsze kondygnacje to garaż, a na nim, tuż pod poziomem gruntu, zaplanowano przestrzeń wystawienniczą lub galerię sztuki. Parter został przeznaczony na sklepy albo kawiarnie, a wyższe piętra – na biura.

Kameralny biurowiec przedstawiony niedawno do zaopiniowania wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków powstaje w pracowni renomowanego architekta Bolesława Stelmacha. W Warszawie znamy go m.in. z nowego budynku sejmowego przy ul. Wiejskiej. Ten przy ul. Traugutta dzięki obsadzeniu drzewami (czy na pewno wyrosłyby tak duże jak na wizualizacji?) byłby jednym z najbardziej nietypowych biurowców w Warszawie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej