– Czy poprowadzę Legię w następnym meczu? Nie wiem. Mam nadzieję. Nie jestem prezesem – wycedził 46-letni Portugalczyk na konferencji po niedzielnej klęsce z Wisłą 0:4. – Pan coś wie o moim zwolnieniu?

Jak ustaliliśmy, w poniedziałek po południu Portugalczyk został odsunięty od treningów z zespołem. Trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej Legia traci do prowadzącej Lechii Gdańsk pięć punktów. To nie jest strata, której odrobić się nie da, ale margines błędu jest już niewielki. A utrata mistrzostwa po trzech tytułach z rzędu byłaby dla klubu z Warszawy katastrofą.

0:4 w Krakowie to najwyższa ligowa porażka Legii od listopada 2010 r., gdy również uległa Wiśle 0:4. Wtedy przegrywała jednak z zespołem zmierzającym po mistrzostwo, w niedzielę uległa drużynie, która zimą niemal przestała istnieć. Owszem, wiosną okrzepła, wygrała nawet trzy mecze z rzędu, ale wciąż nie może być pewna awansu do rundy mistrzowskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej