Dwudziestokilkuletnia Laura wynajęła mieszkanie w nowym bloku na Służewcu dwa lata temu. Była wtedy w ciąży, dziś ma 19-miesięcznego syna. Niedługo po podpisaniu umowy z właścicielami mieszkania przestała płacić czynsz i odstępne. – Sytuacja finansowa jej i jej byłego już partnera, ojca dziecka, pogorszyła się. Oboje nie pracują. Pani Laura nie była w stanie płacić czynszu, ale nie miała też gdzie pójść – opowiada prawnik Paweł Dulski. Pracuje w biurze poselskim Piotra Liroya-Marca, do którego Laura zwróciła się z prośbą o pomoc.

Właściciele mieszkania skierowali sprawę do sądu, która od kilku miesięcy toczy się w Sądzie Rejonowym dla Mokotowa. – Takie sprawy ciągną się miesiącami. Panią Laurę chroni ustawa o ochronie praw lokatorów, zgodnie z którą właściciele nie mogą wyrzucić jej na ulicę, gmina musi najpierw znaleźć dla niej mieszkanie socjalne. Właściciele najwyraźniej nie chcieli czekać i wynajęli firmę, która w bandycki sposób próbuje pozbyć się dziewczyny z dzieckiem z mieszkania – twierdzi Dulski.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej