– Chciałbym, aby ludzie dowiedzieli się, ile pieniędzy liczy sobie warszawski kler za świecki pochówek. I jakie stwarza problemy – skarży się Krzysztof, nasz czytelnik. I pyta: – Dlaczego, jeśli decyduję się w Warszawie na pogrzeb świecki, za wszystko muszę płacić księdzu?

Krzysztof wraz z żoną mieszkają w małej miejscowości oddalonej o 40 km od Warszawy. W ubiegłym tygodniu zmarła jego teściowa, mieszkanka stolicy. Rodzina zdecydowała, że jej ciało zostanie skremowane, a pochówek będzie świecki, bo kobieta nigdy nie była związana z Kościołem katolickim.

Kto może nieść urnę?

– Od 50 lat mamy wykupiony grób na Starych Powązkach, w którym pochowany został mój teść. Chcieliśmy, żeby tak zwyczajnie, po ludzku, leżeli razem w grobie, ale niestety musieliśmy z tego zrezygnować. Teściowa zostanie pochowana u nas, kilkadziesiąt kilometrów od męża – żali się nasz czytelnik.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej