To jedyne takie miejsce w Polsce: skrzyżowanie dwóch linii metra. Mimo to nie udało się go właściwie zaprojektować. Co będzie, gdy II linia metra wydłuży się o kolejne stacje? Wiceprezydent Robert Soszyński zdradził „Stołecznej”, że wbrew pierwotnym zapowiedziom nie stanie się to prędko. Wcześniej w ratuszu mówiono, że pociągi zabiorą pasażerów ze stacji Trocka na Targówku w połowie roku. Według aktualnego harmonogramu prace wykończeniowe potrwają do maja, wewnętrzne odbiory techniczne – do lipca, a wtedy zaczną się odbiory zewnętrzne, m.in. nadzoru budowlanego. – Należy doliczyć jeszcze dwa-trzy miesiące od lipca. I to pod warunkiem, że wszystko pójdzie dobrze – zastrzega Soszyński.

Dwie masy ludzkie

Można więc przypuszczać, że metro ruszy z Targówka dopiero jesienią i w niecały kwadrans przywiezie pasażerów na stację Świętokrzyska. A tu do rozwiązania zostaje poważny problem. Na początku lutego Robert Soszyński podpisał odpowiedź na interpelację radnego Macieja Wyszyńskiego (PO) zaniepokojonego tym, co się dzieje w łączniku między I a II linią metra: „Przepływ pasażerów w godzinach porannych w obie strony powoduje niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia ludzkiego. Spotykają się dwie masy ludzi, jedni idą w górę do I linii, inni w dół do II linii, co powoduje, że bardzo często dochodzi tam do niebezpiecznych sytuacji. Tłum nie ma możliwości sprawnego schodzenia z powodu ogromnego ścisku, a następni pasażerowie wpychani są w to miejsce ze schodów ruchomych, powodując duże zatory. Często dochodzi do groźnej sytuacji, gdy jest konieczność alarmowego wyłączenia schodów ruchomych z powodu napierającego tłumu” – pisze Wyszyński. Podpowiada rozbudowę łącznika, likwidację schodów ruchomych, separację ruchu w dół i w górę poprzez ustawienie barierek pośrodku albo czasowe wprowadzanie ruchu jednokierunkowego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej