15 stycznia 2019 r. Wieczór jest parny, ale o tej porze roku w Melbourne to naturalne. Kort nr 19 to niewielka arena, nieco na poboczu najważniejszych kortów Australian Open – Rod Laver i Melbourne Areny. Słońce już zachodzi. Na trybunach rozsiada się kilkadziesiąt osób. Głównie z Polski.

Zaraz mecz I rundy zaczną 17-letnia Iga Świątek i o 9 lat starsza Rumunka Ana Bogdan. Świątek to absolutna debiutantka na tym poziomie. W szlemach dotychczas startowała tylko wśród juniorek. Dzień wcześniej Bogdan kurtuazyjnie ją chwali, ale mówi też, że nazwisko Polki musiała odszukać w internecie.

Polka ma za sobą tylko kilkanaście meczów w dorosłym tenisie, ale nie czuje strachu. Mówi, że chce wygrać wszystkie cztery szlemy oraz igrzyska. I nikt się nie śmieje. Tomasz Wiktorowski, dawny trener Agnieszki Radwańskiej, twierdzi, że dla Świątek nie ma żadnych ograniczeń. Wszystko jest kwestią pracy.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej