Chodzi o mniej więcej połowę z 15-kilometrowej trasy ekspresowej S8 wokół Marek. Całość kosztowała 737,5 mln zł (z dotacją z Unii Europejskiej). Przejazd obwodnicą po wielu perypetiach udało się otworzyć przed Bożym Narodzeniem 2017 r. Marki i kierowcy zmierzający na północny wschód od Warszawy odetchnęli z ulgą, bo zniknęły korki.

Część trasy ukończyła jednak tylko firma Astaldi z Włoch. Terminy zawaliło włosko-polskie konsorcjum Salini-Pribex. W maju zeszłego roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wypowiedziała mu umowę i naliczyła 18,5 mln zł kary.

W lutym kompleksowy przetarg

We wtorek Małgorzata Tarnowska, rzeczniczka oddziału GDDKiA na Mazowszu, poinformowała „Stołeczną”, że wciąż trwa inwentaryzacja przerwanej budowy. Trzeba m.in. dokończyć węzeł Kobyłka, wiadukt, który ma połączyć wytyczone już ulice Dworkową w Kobyłce i Główną w Markach, kładkę w Zielonce, drogi serwisowe i zjazd z obwodnicy na styku z Trasą Toruńską w Warszawie. Jego brak utrudnia powrót obwodnicą do Marek i skręt w ul. Radzymińską na Pragę – kierowcy muszą kluczyć po zakorkowanej Białołęce. Za miesiąc sytuacja się pogorszy, bo zacznie się budowa metra na Bródnie. GDDKiA próbowała znaleźć wykonawcę prostego zjazdu z obwodnicy w węźle Marki, ale firmy chciały od 3 do aż 11 mln zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej