Budowniczowie ursynowskiego i części wilanowskiego odcinka obwodnicy wrócili wczoraj do pracy po świątecznej, dwutygodniowej przerwie. Wbrew zapowiedziom nie wszyscy znikli jednak z placu budowy. Niemiłą niespodzianką było pęknięcie rury. Woda zalała wykop i podtopiła maszyny. Na szczęście miejskie wodociągi odpompowały ją przed nastaniem siarczystych mrozów.

Co można zdziałać w tak srogich warunkach pogodowych? – Rzeczywiście, nie wszystkie roboty są możliwe, nie można narażać pracowników na zimno – przyznaje Mateusz Witczyński, rzecznik włoskiej firmy Astaldi. Przypomina, że wykonawcom do połowy marca i tak przysługuje trzymiesięczna przerwa zimowa. Kontrakt ma jednak opóźnienie, a poza tym problemy finansowe Włochów zmusiły Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad do rozliczania się bezpośrednio z podwykonawcami, czyli z pominięciem Astaldi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej