Nowe publiczne przedszkole w Wilanowie przy ul. Vogla nie zaczęło działać w terminie. Wydaje się, że to znamy, wiele razy pisaliśmy przecież, że przedszkole albo szkoła nie zostały wybudowane zgodnie z harmonogramem, że trwają odbiory, są przesunięcia, trzeba poczekać. Tym razem jednak sytuacja jest wyjątkowa. Sale są gotowe, ale nie ma kadry.

Dyrekcja przedszkola od października szuka nauczycielek wychowania przedszkolnego. Robi wszystko, co może: ogłoszenia o wakatach w banku ofert kuratorium, na portalach internetowych, na uczelniach i puszczane do studentów przez znajomych wykładowców. Zaledwie trzech nauczycieli było chętnych na rozmowę, niestety pracy w nowej placówce nie chcieli podjąć. I nie chodzi tu o ekipę liczącą kilkadziesiąt osób. Trzeba obsadzić raptem osiem etatów, po dwie nauczycielki do każdej z czterech grup dzieci.

Nic dziwnego, że nie ma chętnych. Początkujący nauczyciel, stażysta po studiach, na rękę ma pewne tylko 1750 zł. Pensja jest zamrożona na tym poziomie do chwili przejścia na kolejny szczebel awansu. Aktualnie to trzy lata, minister edukacji Anna Zalewska wydłużyła awans zawodowy nauczycieli z 10 do 15 lat. Podwyżki zasadniczej pensji, które obiecuje nauczycielom, to w tym roku kwoty od 119 do 166 zł. Brutto.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej