– Mieszkam w Polsce od 15 lat. Jestem obywatelem tego kraju. Czuję się częścią polskiego społeczeństwa. Nigdy wcześniej nie przydarzyło mi się coś takiego. Wiem, że to margines, ale nie odpuszczę. To, że mam ciemniejszą skórę i mówiłem po turecku, nie może być powodem do bicia – mówi Efe Türkel, menedżer z branży turystycznej.

Opowiada, że w sobotę ok. 19 w autobusie 521 z Miedzeszyna został zaatakowany przez pięciu kiboli w barwach Legii. Efe Türkel jechał z kolegą. Rozmawiali po turecku. – Mężczyźni w barwach Legii zaczęli nas wyzywać: „Brudasy w...ć stąd”. Byli coraz bardziej agresywni. Śpiewali rasistowską piosenkę. Starałem się ich uspokoić. Mówiłem, że jestem Polakiem, że też czasem chodzę na mecze Legii. Mężczyźni chcieli, żebyśmy razem z nimi wyszli z autobusu. Odmówiliśmy. Jeden z nich uderzył mnie mocno z główki w twarz. Podszedłem do kierowcy. Poprosiłem, żeby zareagował. Kierowca przycisnął czerwony guzik. Patrol nie przyjechał. Napastnicy, słysząc o wezwaniu policji, wysiedli na najbliższym przystanku – opisuje Efe Türkel.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej